2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Archiwum Mariusz Kosieradzki Sierpień NR 4 (25) 2011

Co po wyborach, czyli o narodzinach "postsolidarności"

Warto zapamiętać następujące odsetki i liczby: 41,51% - 209 mandatów poselskich dla PO; 32,11% - 166 mandatów dla PiS; LiD - 13,15% - 53 mandaty; PSL 8,91% - 31 mandatów.1 60 mandatów senatorskich dla PO, 39 dla PiS i jeden dla Komitetu Wyborców Cimoszewicz dla Senatu.

Podsumowując: 8 milionów 138 tysięcy 648 osób zawierzyo Platformie Obywatelskiej i Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Pierwsza z tych partii w kampanii wyborczej obiecywała cud gospodarczy i odbudowę społecznego zaufania, druga - Normalność. Tylko pozornie mało kto zwracał uwagę w kampanii wyborczej na te emocjonalnie nacechowane słowa. W rzeczywistości w konfrontacji z nadużywaną retoryką walki z korupcją i z rozbudowanymi ciągle polami konfliktów przez obóz rządowy hasła te zdecydowały o wynikach kampanii. Z obu zresztą stron bazowała ona na ostrych emocjach a nie na wiedzy o programie konkurencji.2 W praktyce i tak mało kto je czyta. Same programy wyborcze nie są bowiem sensacyjną lekturą. Zdarza się tu powielanie starych i często zapożyczonych pomysłów, silenie się na różność, inność zwłaszcza od zbliżonych innych partyjnych programów - czasem wymyślanie wręcz tych różnic, których pole w sposób naturalny się zawęża. Członkostwo Polski w Unii Europejskiej, w NATO, w WHO, wreszcie w OECD stawia wymogi standaryzacji, nie tylko sprzętu wojskowego...

Zagraniczne doświadczenia Polaków na Wyspach Brytyjskich i w innych krajach UE powinny utwierdzać nas w tym przekonaniu3. Walczącym o władzę politykom pozostaje ideologia, sprawy personalne, zaszłości historyczne, zwłaszcza z najnowszej historii. W uzupełnieniu tej tezy zacytuję fragment wypowiedzi prof. Wesołowskiego4 "Programy PO i PiS są bardziej szczegółowe, ale nie ma tam tego jak rząd ma dbać o miejsce gospodarki w UE i w świecie. Nie ma tam nic o promocji polskiej gospodarki. Nie ma co zrobić z rozlatującym się sądownictwem, ze skorumpowaną administracją (...). Nie da się stworzyć programu bez filozofii politycznej. PO i PiS są niedojrzałe. PO i PiS nie mają kręgu przywódców a ich przewodniczący nie są akceptowani ani w całych (swoich) partiach ani w społeczeństwie. Medialność polityków odpycha ich od pracy programowej."

Sondaże przedwyborcze tym razem nie odbiegały od rzeczywistych wyników. Dla przykładu GfK Polonia (badanie z dnia 19.10.2007): 35% PO, 29% PiS, LiD 10%, PSL 7%. TNS OBOP: 47% PO, PiS 30%, LiD 12%, PSL 6%. CBOS: PO 39%, PiS 34%, LiD 12% i PSL 8%. PGB: 35% PO, PiS 31%, LiD 17%, PSL 8% (wywiad uliczny). Pentor z dnia 18.11.07 - 43% PO, PiS 29%, LiD 16%, PSL 6%. Zbyt wiele kwestii stawiano w kampani wyborczej na ostrzu noża. Przodował w tym PiS. Premiera Jarosława Kaczyńskiego interesowała po wyborach tylko zdecydowana większość sejmowa. Sadząc po nastrojach poprzedzających wybory PiS powinien te wybory wygrać i wygrałby, gdyby odbyły się one dwa tygodnie wcześniej, przy niższej frekwencji. Szefowie tej partii muszą sobie zadawać pytanie po co było w tamtym akurat czasie na oczach całego społeczeństwa aresztować posłankę Sawicką i emitować spot zatytułowany "Mordo ty moja"?

Wyniki badań dotyczące preferencji partyjnych na tydzień przed wyborami sygnalizowały wzrost zainteresowania wyborami. Było ono wyraźnie wyższe niż przed wszystkimi poprzednimi wyborami w ciągu ostatnich dziesięciu lat. (...) Na tydzień przed wyborami 71% respondentów deklarowało udział w wyborach, gdy jeszcze we wrześniu było ich tylko 58%. Biorąc pod uwagę odpowiedzi badanych, notowane od początku lat dziewięćdziesiątych, jest to najwyższy poziom deklaracji uczestnictwa w wyborach w najnowszej historii polskiego parlamentaryzmu."5

Wybory nowego Parlamentu, a w konsekwencji i rządu to istotna zmiana społeczna w wymiarze praktycznym ale także i w socjologicznej interpretacji.6 Lubimy na ogół zmiany, ruch. Wybory to zmiana, za którą bardzo często "idzie" poprawa nastrojów społecznych. Także po ostatnich wyborach parlamentarnych znacznie poprawiły się oceny funkcjonowania demokracji w naszym kraju. Obecnie więcej osób deklaruje zadowolenie z tego, jak ona działa (46%), niż wyraża niezadowolenie (42%). Poziom zadowolenia jest najwyższy od czasu, kiedy zaczęliśmy je mierzyć".7

To bardzo ciekawy efekt ostatnich wyborów! Warto te wyniki badań CBOS zestawić z informacjami zamieszczonymi w nr. 2/2007 "Realiów i co dalej" - artykuł "Polacy o demokracji". Oczywistym jest, że istnieje tu związek między "po wyborczym optymizmem a akceptacją demokracji".8 W tym samym badaniu czytamy, że "w stosunku do poprzednich sondaży znacznie zmniejszyła się grupa osób nie identyfikująca się z wartościami demokratycznymi. Po raz pierwszy odkąd monitorujemy tą kwestię ponad połowie Polaków nie jest obojętna forma sprawowania władzy.9

Podczas powyborczego panelu PTS10 dr Antoni Dudek nie zgodził się z wcześniej postawioną tezą, że wybory roku 2007 były najważniejszymi od 1989. Według niego te najważniejsze to elekcje w 1993 i 2005 roku. Nie sposób się z tym nie zgodzić.

Wybory 2007 - co oczywiste - zmarginalizowały LPR i "Samoobronę" a także w jakimś stopniu także LiD. Renta "kampanijna" (z jednej strony renta walki PO z PiS, z drugiej strony nie mieszania się PSL w polityczne awantury) przypadła PO i PSL. Według dr Lecha Szczegóły (Uniwersytet Zielonogórski) można mówić po wyborach o: "Konsolidacji systemu partyjnego. Ustawa o progu wyborczym i ustawa o finansowaniu partii zamyka drogę nowym produktom politycznym. Ograniczyła też działalność rozłamowców (M. Borowski, M. Jurek). Ceną tego zamknięcia rynku politycznego jest jego petryfikacja, czemu też sprzyja dysponowanie przez elitę partyjną dotacjami co prowadzi do zaniku wewnątrz partyjnej opozycji".11

Z prostego zsumowania liczby głosów i liczby mandatów - PO i PiS prawie 74% z tego 4/5 mandatów - dr. T. ?ukowski wyciągnął wniosek, że następuje: "Dominacja Parlamentu przez postsolidarnościowe ugrupowania - oznacza to koniec decyzji politycznych po okrągłostołowych. Formuła powyższa odeszła w cień. W miejsce podziału postkomunistycznego wkracza podział postsolidarnościowy".12

Swoją drogą ciekawe byłoby przeprowadzenie właśnie teraz badań na temat siły odbioru konfliktów społecznych. Z tych badań CBOS przeprowadzonych w między 9-12 maja 2003 roku wynikało istotne zmniejszenie znaczenia (w społecznym odbiorze) konfliktów ideologicznych, konfliktów między byłymi działaczami PZPR a działaczami "Solidarności".13

Podczas wspominanego tu panelu po wyborczego dr Lech Szczegóła zaproponował inny nieco podział elektoratów. Mianowicie: "Geografia wyborcza to klucz do rozwiązania problemów zachowań wyborczych i frekwencji. Dwie Polski PO i PiS-u - różni mentalność, pojmowanie wolności, prawa, sprawiedliwości, stosunku do tradycji. Dziś mamy podział - opcja indywidualistyczna (PO) a opcja kolektywistyczna (PiS) plus przy PiS-ie komponent tradycji. To określa logikę podziału na scenie politycznej i w ramach społeczeństwa".

Niedoreprezentowany w poprzednich wyborach elektorat "ruszył z posad bryłę tego świata" - sam się "ruszając" do urn. Odnotować tu trzeba nie notowaną wcześniej internetową SMS-ową mobilizację młodych wyborców.

Mikołaj Sośnik z Generalnego Studium Wyborczego14 stwierdził, że: "Wyszliśmy z nierównego wpływu na politykę. Dotąd grupa wiekowa 18-24-35 była nie do reprezentowana. Dotąd nie było dla nich oferty. Jest to grupa wymagająca, coraz lepiej wykształcona". Dużą rolę odegrał też telewizyjny spot pt. "Zmień kraj, idź na wybory". Do tego dochodzą wręcz ludyczne aspekty kampanii wyborczej - SMS-owe żarty, kawały, humory autorstwa jakże często młodych wyborców. "Na zasadzie kuli śniegowej to działało. Były one na dobrym poziomie ale były skierowane przeciw PiS".15 "Młodzi poszli głosować trochę z przekory - nie myślcie, że tak będziecie rządzić!"16 "Recenzowanie śmiechem na nadmiar politycznego nadęcia - patrz "Pomarańczowa Alternatywa".17

Najwyższą frekwencję odnotowano w Warszawie na Ursynowie - 79,74% uprawnionych do głosowania i w Warszawie (ogółem) 73,44%. W zależności od liczby mieszkańców gminy frekwencja rosła od 43,06% w gminach do 5 tys. mieszkańców do 68,83% powyżej 500 tys.18

PO wyczuło potrzebę odmiany, przewietrzenia dusznego gabinetu władzy. PSL do tego dodało Normalność tzn. też Przewidywalność i Spokój.

Kampania wyborcza Platformy Obywatelskiej rozbudziła duże nadzieje społeczne. Świadczą o tym choćby listopadowe sondaże CBOS19. W posumowaniu cytowanego wcześniej czytamy: "Wyniki sondażu przeprowadzonego niespełna miesiąc po wyborach wykazały bardzo dużą poprawę ocen ogólnej sytuacji w kraju oraz sytuacji politycznej. Już miesiąc wcześniej, po samo - rozwiązaniu parlamentu, przybyło osób spodziewających się zmian na lepsze, obecnie zaś ich liczba jeszcze wzrosła. Wyraźnie poprawiły się przewidywania dotyczące ogólnej sytuacji w kraju, sytuacji politycznej i gospodarczej, a także - choć w mniejszym stopniu - kondycji zakładów pracy i poziomu życia. Nieco zwiększyło się również poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia. Nowy rząd obdarzony został dużym kredytem zaufania, co potwierdzają bardzo dobre nastroje społeczne po ogłoszeniu wyników wyborów. Rozbudzone nastroje społeczne stanowią jednak ogromne wyzwanie." Z kolei we wstępie do ww. cytowanego komunikatu czytamy, że: "Pozytywne oceny sytuacji w kraju przeważają nad negatywnymi w stopniu niespotykanym od dziesięciu lat". I dalej: "Ostatnio tak duże nadzieje na poprawę sytuacji w Polsce notowaliśmy w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych". Są zatem rozbudzone oczekiwania - zwłaszcza wyborców powyżej 18 roku życia. Trzeba im teraz sprostać i myśleć... o reelekcji!.

Wieś, mówiąc obrazowo pozostała w domach - "Polska wieś zignorowała te wybory. Czynnik ekonomiczny - tym się kieruje wieś - twierdził podczas wspominanego już panelu - dr Antoni Dudek. "Jak się na wsi dzieje źle, to wieś głosuje przeciw rządzącym. Wieś została w domu, bo się tu bardzo poprawiło. Wsi nie obchodzi np. zagrożenie demokracji. (patrz - "Realia i co dalej" nr 2/2007 artykuł "Polacy o Demokracji"). Zupełnie odwrotnie jest w wielkich miastach".

Po raz drugi (po 2005 roku) w tak znacznym stopniu wybory parlamentarne opanowały media - szczególnie media elektroniczne. Pamiętamy jaką zmianę świadomościową i polityczną wywołała - jesienią 1988 roku - telewizyjna debata Alfreda Miodowicza z Lechem Wałęsą. "Najciekawsza faza kampanii to sięgnięcie po debaty liderów. Debaty te wzmocniły wirtualno-medialną kampanię. Kampanie od 2005 roku się personalizują, medializują i tabloizują"20

Moim zdaniem media narzuciły elektoratom wybór zero-jedynkowy - PiS albo PO. Tak też było w 2005 roku również w przypadku wyborów prezydenckich. Jest to w pewnym sensie działanie antydemokratyczne! Dlaczego skazywani jesteśmy tylko na dwóch kandydatów, tylko na dwie partie? Nie popisały się tu też media publiczne, zwłaszcza TVP - np. zdjęcie z anteny programu "Forum". Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) skrytykowało publiczne media za "nierówności w pokazywaniu przez TVP trzech głównych rywali" i "dysproporcje w relacjonowaniu działań poszczególnych partii w telewizji publicznej".21

Według powyżej cytowanych badań "stronniczość najczęściej przypisywano telewizji publicznej". Gdy weźmie się pod uwagę tylko te osoby, które mają jakąś opinię na temat programów informacyjnych i publicystycznych TVP, TVN i Polsatu, to możemy stwierdzić - czytamy w tym komunikacie CBOS - że blisko dwie piąte widzów TVP (38%) uważało jej programy za politycznie stronnicze. W przypadku TVN i Polsatu było to (...) odpowiednio 21% i 19%. 24% dorosłych Polaków uważało, że TVP (Program I, II i TVInfo) sprzyjała PiS-owi. 6% respondentów stwierdziło, że Platformie. Z kolei według (12%) badanych mówiło o stronniczości TVN-u - i że to właśnie on faworyzował PO.

W tym kontekście stronniczości telewizji w czasie kampanii wyborczej ważna jest konstatacja analityków CBOS, że: "Wyborcy PSL znacznie częściej niż inni nie potrafią ocenić telewizyjnych relacji wyborczych. Dotyczy to zwłaszcza programów nadawców prywatnych: ponad połowa elektoratu PSL uchyla się od odpowiedzi na pytanie o bezstronność Polsatu i TVN (odpowiednio 54% i 56%").

Ważna jest w tym miejscu też wypowiedź dr. Tomasza ?ukowskiego (podczas wspominanego tu panelu PTS; przytaczamy ją w skrócie): "Jest demokracja medialna w Polsce. Ogromna rola mediów zaznaczyła się w tych wyborach. Nie można (demokracji) oddawać samym mediom".

Co po wyborach?

Jak już wspomniano po wyborach wyraźnie poprawił się stosunek respondentów do demokracji a szczególnie na lepsze zmieniły się opinie na temat rozwoju sytuacji w kraju. "Obecnie - po raz pierwszy od końca lat dziewięćdziesiątych - oceny pozytywne wyraźnie przeważają nad negatywnymi. (...) Badani, którzy uważają, że sprawy w Polsce zmieniają się w dobrą stron ę, przeważają niemal we wszystkich grupach społeczno-demograficznych.

Wyjątek stanowią rolnicy, renciści, bezrobotni, respondenci negatywnie oceniający swoją sytuację bytową a także osoby najbardziej zaangażowane w życie religijne."

W tym samym badaniu co do sytuacji gospodarczej krytyczne opinie przeważają (...) wśród mieszkańców wsi, rencistów, bezrobotnych i robotników niewykwalifikowanych. (...) Niezmiennie najbardziej krytyczne o sytuacji swoich gospodarstw wypowiadają się rolnicy pracujący w indywidualnych gospodarstwach rolnych. Dalsze dane zamieszczone w tym komunikacie dotyczą przewidywania dotyczącego rozwoju sytuacji politycznej, gospodarczej, a także ogólnej sytuacji w kraju i jakości życia rodzin. Są one obecnie najbardziej optymistyczne od pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. I tu również pogorszenie sytuacji (w najbliższym roku - MK) przewidują przede wszystkim rolnicy, renciści, ludzie żyjący w złych warunkach materialnych.

Wybory spowodowały m.in. utrudnienie sprawowania władzy wykonawczej. Już zgrzyta na "linii" polityki zagranicznej i wojskowej miedzy Prezydentem a Rządem.

"PO może przesuwać się na lewo. Najbardziej w tym pomagać jej będzie Jarosław Kaczyński i Prezydenckie veta. Sytuacja gospodarcza i przesuwanie się PO na lewo (lub nie) - od tego zależeć będzie przyszła scena polityczna."22

Dr Antoni Dudek (w trakcie dyskusji po cytowanym tu wyżej panelu) zwrócił uwagę na to, że: "Warunkiem udziału w polityce stały się pieniądze. Wybory prezydenckie na rok przed parlamentarnymi mogą rozbić koncepcję dr L. Szczegóły (tj. czteropartyjnej, stabilnej sceny politycznej - MK). Zapotrzebowanie na "apolitycznego" kandydata może zmobilizować jakieś nowe ugrupowanie. Stwierdził też, że mamy: "Kryzys przywództwa - partie są pozbawione zaplecza intelektualnego. (...) w PiS zlekceważono kręgi intelektualne i sami nie budowaliśmy tego zaplecza. To samo dotyczy PO. (...). Brak lojalnego zaplecza intelektualnego powoduje słabość przywództwa partii".

Obecna, rządząca koalicja zaciągnęła u swoich wyborców spory dług zobowiązań. Warto by większą ich część zrealizować. Należy pamiętać przy tym pamiętać, że wybory to jedynie otwarcie drzwi do Parlamentu i do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, do siedzib wojewodów i innych państwowych instytucji. Za tymi drzwiami sposób myślenia o sprawach państwa jest na ogół inny niż na pełnych wyborczego folkloru wiecach.

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300