Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Im głębiej wchodzimy w funkcjonowanie systemu demokratycznego, w problemy formowania społeczeństwa obywatelskiego i realizacji w praktyce państwa prawnego, tym wyraźniej widać znaczenie i potrzebę rzetelnej edukacji politycznej możliwie najszerszych kręgów społecznych i wychowania obywatelskiego młodego pokolenia. Rozróżniam te dwa pojęcia, bowiem w edukacji chodzi o łączne nabywanie wiedzy politycznej z nabywaniem umiejętności uczestnictwa w życiu politycznym, dokonywania ocen i wyborów politycznych, kierowania się pewną określoną moralnością w działaniach politycznych, czyli posiadaniem pewnej określonej kultury politycznej. Wychowanie jest częścią tak rozumianej edukacji i jest celowym, ukierunkowanym kształtowaniem pewnego wzoru obywatelskiego, odpowiadającego tradycji, dobru i racji stanu danego państwa, narodu, który był jego głównym historycznym twórcą itp.
W ruchu uniwersytetów ludowych tradycje wychowania obywatelskiego, przysposobienia do ochrony i ulepszania państwa jako dobra wspólnego, wymagającego często ofiarności, pracy, a nawet życia, mają bogatą kartę. Same początki tego ruchu, tak w Danii czasów Grudryiga, jak później w czasach jeszcze zaborów na ziemiach polskich (Pszczelin - J. Dziubińska; plany ks. Ludwiczaka w zaborze pruskim), miały charakter niepodległościowo-patriotyczny. W II Rzeczypospolitej uniwersytety ludowe różnych orientacji (katolickie, narodowodemokratyczne, ruchu ludowego, ZNP, ZMW RP "Wici", sanacyjne, harcerskie, narodowościowe, itp.) doceniały potrzebę wychowania obywatela państwa, patrioty, tego Polaka obywatela pozbawionego swojego państwa w czasie ponad wiek liczącej niewoli trójzaboru XIX w. Różnie było to realizowane, ale idea główna była ta sama.
Najbliższa z tej tradycji jest niezwykle otwarta, tolerancyjna, szeroko rozumiejąca obowiązki i prawa obywatelskie w państwie demokratycznym, tradycja uniwersytetu Ignacego i Zofii Solarzów.
Jest to tradycja polskiego ruchu ludowego, którego czołowi przywódcy, a także za nimi działacze powiatowi czy gminni, zawsze podkreślali, że dobro państwa musi być najważniejsze, bo jest także dobrem chłopskim, bo państwo polskie jest także po raz pierwszy w historii - państwem chłopskim. Wincenty Witos pisał w piśmie "Piast" w 1922 roku znamienne słowa: Na trzy, moim zdaniem, zasady w polityce ludowej, świecące jak gwiazdy przewodnie, powinien mieć zwrócone oczy każdy myślący chłop polski. Pierwsza i najważniejsza - to utrzymanie niepodległości państwa i jego potęgi. Druga - to staranie się o wprowadzenie w całej pełni w życie demokratycznego ustroju naszego państwa. Trzecia - to stała i trwała obrona praw obywatelskich i swoich ludowych interesów (12 luty). Jest to właściwie szkielet konstrukcji nośnej wychowania obywatelskiego całkowicie dzisiaj nadal aktualny.
Zasadą Ignacego Solarza było przeświadczenie, że uniwersytety ludowe powinny przygotować do życia świadomego, podmiotowego w całym społeczeństwie, w tym do roli obywatela państwa demokratycznego. Zofia Solarzowa, wspominając w swoim pamiętniku czasy UL w Szycach, a następnie Wiejskiego Uniwersytetu Orkanowego na Gackiej Górce, często podkreślała stosowaną tam zasadę wyboru, dociekania prawdy i sprawiedliwości, obrony racji dobra społecznego i dobra człowieka jako cechy najważniejsze obywatela państwa: chrzestny - czytamy o okresie szyckim - nie usiłował narzucać słuchaczom jednej tylko drogi, jednego programu, jednego autorytetu. (...) Chrzestny a z nim my wszyscy, wychowawcy i przyjaciele naszej sprawy, wzmagaliśmy wysiłki, aby słuchacze zdobywali zdolność oceny zjawisk, wyrabiali sobie krytyczny do nich stosunek, gruntowany na głębokim przewartościowaniu samych siebie i swoich środowisk, życia w kraju, idei, które poznawali, rozglądając się wspólnie z wykładowcami po świecie dawnym i współczesnym.
Uniwersytet Ludowy pod kierunkiem Solarza uruchamiał przede wszystkim szeroki proces uspołecznienia człowieka jako podstawę do jego aktywnego samowychowania się, aktywności w życiu społecznym, aktywności poznawczej, politycznej.
Odpowiednio do tego bardzo ważnego procesu, jako o jego istotnej i specyficznej części, można mówić o socjalizacji politycznej, o jej celowo zorganizowanej części - edukacji politycznej oraz o przyjętym w danym środowisku pułapie minimum kompetencji politycznej. Termin "socjalizacja polityczna" ukuł w końcu lat 20. XX w. amerykański socjopolitolog H. H. Hymen (Political Socjalization, New York 1959) w toku badań zachowań politycznych. Równolegle doń badali te kwestie inni wybitni socjopolitolodzy amerykańscy (Easton, Almond, Hess, Powell, Verba), dochodząc do wniosku, że ten proces, jego konstytutywny mechanizm, to wynik cech systemu politycznego. Badania były stymulowane przez potrzeby burzliwego globalizmu życia po II wojnie światowej: ekspansja techniki i związanych z tym zmian społeczno-politycznych, groźba zagłady ludzkości w konflikcie globalnym, powstanie multum państw pokolonialnych, które szukały odpowiedzi, jak edukować obywatelsko własnych "suwerenów" na równych prawach.
Nic przeto dziwnego, że powstało co najmniej pięć modelowych ujęć istoty przebiegu procesów socjalizacji politycznej.
Jak widać jest to przykład nadmiaru koncepcji, za którymi idzie w parze nadmiar definicji i teorii socjalizacji politycznej, których badacze wyliczają aż sześć rodzajów (typów):
Wiążą oni socjalizację polityczną ze zjawiskami kultury politycznej. Almond i PoweIl piszą np.: Socjalizacja polityczna jest procesem, dzięki któremu kultury polityczne utrzymują się i ewoluują. W procesie socjalizacji jednostki przyswajają sobie problemy kultury politycznej, kształtują orientacje wobec zjawisk "politycznych"
Wprowadzenie to odbywa się w różnych fazach cyklu życia, w większym stopniu jawnie, bądź w sposób ukryty, niejawny, np. w rodzinie, w gronie rówieśników, gdy prosta imitacja, fascynacja, utożsamienie itp. zostaje jako silny element kształtujący postawę pozaracjonalnie, odruchowo. Ukryte elementy są tu często podstawowymi cechami kultury ogólnej i odgrywają większą rolę, niż skłonniśmy bezrefleksyjnie przypuszczać. Np. elementy wiary a indoktrynacja stalinowska w Polsce, nawet u tych, którzy jej pozornie całkowicie uwierzyli.
W ogóle możemy rozprawiać o różnych klasyfikacjach socjalizacji, odpowiednio do przyjętych kryteriów: jawnej i ukrytej, formalnej i nieformalnej, zamierzonej i niezamierzonej (spontanicznej, żywiołowej). Funkcją, wynikiem socjalizacji jest odpowiadająca jej "rekrutacja polityczna", tj. zapewnienie reprodukcji danej organizacji politycznej, danego systemu. Jeśli system nie potrafi tego dokonać, a nie jest stanowiony tylko poprzez przemoc - ginie. Typ i jakość socjalizacji politycznej decyduje o partycypacji jednostek i grup w życiu politycznym, o wychowaniu, czy lepiej - edukacji obywatelskiej. A tym samym w ogóle o możliwości osiągnięcia stanu "społeczeństwa obywatelskiego", gdy funkcje państwa redukowane mogą być do minimum, prawie do zaniku (co zależy od geopolityki). Socjalizacja jako edukacja obywatelska współdecyduje o poczuciu podmiotowości uczestnika polityki; jest mechanizmem upodmiotawiania (ważnym, acz niewystarczającym) politycznego jednostek i małych grup, tworzenia się partii politycznych i ich klienteli wyborczych itp. Jest wreszcie ważnym elementem integracji społeczno-politycznej, szczególnie w silnie podzielonych w interesach społeczeństwach, bo pozwała na rozumne kompromisy, na kompetencję w" życiu politycznym ogromnych, wielowarstwowych elit politycznych, na negocjacje twórcze, rozwiązania optymalne itp. Można powiedzieć, że w wysoko kompetentnym politycznie i jednocześnie aktywnym w życiu politycznym społeczeństwie niknie rola przywódcza elit politycznych, przywódców i wodzów, bo większość czynnych obywateli jest na poziomie elit politycznych.
Każdy system stara się wpajać wartości, zasady, mechanizmy partycypacji w polityce, postawy, orientacje, motywacje itp., które wyraża, realizuje, ochrania, uważa "za własne". O to nie można do żadnego państwa, żadnego systemu politycznego, ustroju mieć pretensji. Ocenie podlega tylko sposób i efekty tego działania.
Systemy totalitarne odznaczają się skrajną indoktrynacją, w warunkach spolaryzowanych wartości: swój - obcy, zwolennik - wróg, nasza absolutna racja i prawda - ich absolutna manipulacja i kłamstwo itp. To w warunkach względnej prewencji środków upowszechnienia informacji i wiedzy, monopolu na środki edukacyjne, całkowitej ich centralizacji daje oczywiście pewne doraźne, czasowe efekty. Jest jednak niezgodne z samą istotą osoby ludzkiej, która potrzebuje do rozwoju i normalności dialogu, spotkania z innym, potwierdzenia swego "Ja" w innym "nie Ja", w "Ty", bo inaczej traci poczucie tożsamości, podmiotowości, człowieczeństwa nawet. Staje się przedmiotem, "śrubką w machinie", nie-człowiekiem bez woli, bez inicjatywy, bez poczucia czegoś, co "moje" i ja za to odpowiadam, i zarazem bez poczucia "to twoje" i ty za to odpowiadasz. Filozofia dialogu, spotkania, otwarcia, wyboru wartości, odpowiedzialności
Nie można nikomu nic narzucać, uszczęśliwiać go czy "czynić mądrym" na siłę, wbrew jego woli (co zakładają jako ich prawo wszelkiej maści totalizmy). Ale także nie wolno nie rozmawiać z kimkolwiek, kto spełnia niezbędne warunki dialogowe, o sprawach, które uważamy za nasze, za ważne, prawdziwe, prawe, piękne, dobre itp. lub prowadzące ludzką drogą do zdobycia i upowszechnienia tych wartości. Jeśli będzie to dialog, a nie monolog, jeśli będzie się odbywał z po szanowaniem godności, zdania, argumentacji "współdialogisty" (partnera dialogu), to nikt na tym nic nie straci, a obie strony mają szansę zyskać, nawet jeśli się rozejdą zupełnie nie przekonane do żadnego z argumentów drugiej strony, swego partnera. To nie tylko kwestia "tolerancji", jak się to potocznie rozumie, która jest innym problemem, problemem etycznym. Tu chodzi o coś więcej, o "zaistnienie we wspólnocie dialogu" mimo radykalnej inności partnerów, czyli o akt tworzenia od nowa świata z chaosu.
Wszelkie poszukiwania edukacji alternatywnej i idee, które wysuwają ich zwolennicy, twórcy, teoretycy - idą w tym kierunku. Ma on sporo wspólnego z religijnością, choć jest zdecydowanie awyznaniowy. Dobra edukacja obywatelska nowego typu, z perspektywą na XXI wiek, to ogromna sprawa dla reformy szkoły polskiej i dla pokolenia dzisiejszych studentów, którym przyjdzie zmagać się z zadaniem - rolą i powołaniem społecznym bycia elitą, prowadzącą swe pokolenie ku społeczeństwu obywatelskiemu i państwu prawa.
Wracajmy do tematu: edukacja obywatelska. Jest ona rozwinięta we wszystkich krajach demokratycznych, lecz za mało dialogowo. Przecież na tym tle wybuchły i przewaliły się przez USA, zachodnią Europę kontestacje i "bunty młodzieży" na przełomie lat 60. i 70. Stąd nabiera na rozmachu i wadze, także politycznej, światowy ruch ekologiczny, mistyczno-parapsychologiczny czy "New Age". Już obecnie. Opanowanie przyrody przez elity twórcze i technikę tak wyprzedziło opanowanie przez siebie samego człowieka jako takiego, iż sytuacja ta zagraża zagładą człowieka jako gatunku, samozagładą. Najwyraźniej widać to w sferze życia i partycypacji politycznej, w geopolityce, w nacjonalizmach, bezkarnych ludobójstwach, braku dialogu przy rozwiniętym do obłędu niby-dialogu manipulacyjnym w mass mediach itp.
Jakie problemy tej edukacji wysuwają się na czoło? Kompleksowo można mówić o dwóch zasadniczych: wychowaniu dla demokracji i uczeniu się demokracji. Wychowanie dla demokracji to właśnie głównie wola i warunki do "dialogowania partnerskiego" o problemach życia w społeczeństwie polskim, o potrzebie i warunkach moralności na co dzień jako podstawie możliwej moralności i estetyce także w życiu politycznym, o kryteriach, rekrutacji, społecznego kreowania i kontroli elit politycznych itp. Uczenie się demokracji to zarówno poznawanie języka polityki, jej zjawisk i problemów, jej wartości i zasad (nauka o polityce), jak i praktykowanie uczestnictwa politycznego w samorządzie terytorialnym, w samorządach innych typów, w związkach młodzieży, w grupach koleżeńsko-rówieśniczych, tak formalnych (jak np. studencka), jak i nieformalnych (jak np. przyjaciół o wspólnych zainteresowaniach, zabawach, celach itp.). Kto wie, czy nie byłaby tu najlepsza ta praktyka demokracji uczniowskiej, studenckiej, związku młodzieży itp., o której tak wiele mądrych kwestii mówił i napisał Aleksander Kamiński (autor "Kamieni na szaniec") jako socjolog wychowania i jednocześnie wielki praktyk - wychowawca
W polskiej socjologii polityki i moralności zarazem mamy kapitalny przykład tworzenia idei społeczeństwa demokratycznego i wzoru jego obywateli na użytek szerokiej edukacji obywatelskiej przez wybitnych uczonych. Chodzi mi tu o Marię i Stanisława Ossowskich i ich prace, napisane wyraźnie w takiej intencji: "Ku nowym formom życia społecznego" Stanisława Ossowskiego, napisaną jeszcze w konspiracji i wydaną w podziemiu w 1943 r. oraz Marii Ossowskiej. "Wzór obywatela demokratycznego państwa", napisaną tuż po wojnie. Obie prace, przez dziesięciolecia ledwo pamiętane, czasem wydawane w niewielkich nakładać w warunkach realsocjalizmu, dziś są tak aktualne i świeże, jakby zostały napisane wręcz dla celów edukacji obywatelskiej w Polsce XXI wieku.
W napisanej przed pół wiekiem rozprawie Stanisław Ossowski rozważał takie kapitalne do dziś problemy, jak: ludowładztwo i koncepcja praw człowieka, cele demokratycznej organizacji życia ujęte z punktu widzenia zbiorowości, system międzygrupowych porozumień, styl demokratycznej kultury, integralność systemu demokratycznego, procesy uniwersalizacji i procesy różnicowania itp.
Pisząc o tym, co demokratyczna organizacja życia winna zapewnić człowiekowi, Ossowski formułowal dwa cele:
Pisząc zaś o celach demokratycznej organizacji życia z punktu widzenia - zbiorowości, dążeń do zdrowszych form współżycia, trwalszych podstaw bytu społecznego, formułował pięć punktów;
Maria Ossowska w swym eseju wyliczyła i zinterpretowała kilkanaście cech wzoru obywatela w ustroju demokratycznym, które - wypisz, wymaluj - można dziś potraktować jako tytuły rozdziałów" programu edukacji obywatelskiej w szkołach czy związkach młodzieży, a także w rodzinie. A więc obywatela w ustroju demokratycznym cechować powinny: