Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Marci Shore jest profesorem historii na Uniwersytecie Yale. Zajmuje się europejską kulturą, głównie historią Europy Wschodniej. „Kawior i Popiół”, jak opisuje wydawca książki, opowiada o moralnych i politycznych dylematach pokolenia polskich pisarzy, artystów i polityków, dla których komunizm był najpierw marzeniem a potem koszmarem. Według Jana Tomasza Grossa Shore stworzyła przenikliwe studium niektórych najbardziej kłopotliwych problemów dwudziestego wieku. Autorka została uhonorowana m.in. Fraenkel Prize – nagrodą przyznawaną autorom wybitnych prac z dziedziny histroii współczesnej oraz nagrodą historyczną tygodnika „Polityka”.
Natomiast tu była radość właśnie z tego, że coś tak gruntownie od podstaw się łamie, że właściwie jest miejsce na wszystko, że wszystko wolno. Aleksander Wat
Wczesną zimą 1918 roku, trzydzieści sześć lat po obwieszczeniu przez Nietzschego śmierci Boga, Róża Luksemburg napisała z Berlina list do Adolfa Warskiego – człowieka, który, podobnie jak ona, od trzydziestu lat głosił na ziemiach polskich ideologię internacjonalistycznego marksizmu. W liście stwierdziła, że aktualne stanowisko ich partii – popierające bolszewizm, a jednocześnie odrzucające wezwanie Lenina do „samostanowienia narodów” – jest wyrazem „entuzjazmu połączonego z krytycyzmem”. Czy można chcieć więcej? – pytała. Róża Luksemburg dzieliła wątpliwości i zastrzeżenia Warskiego co do bolszewickiego terroru, ale uważała, że terror jest skierowany wyłącznie przeciwko wrogom wewnętrznym, popieranym przez europejskich kapitalistów. Wszystko to może ulec i z całą pewnością ulegnie zmianie po rewolucji europejskiej. „A ta nadchodzi!” – przekonywała.
Róża Luksemburg przedstawiła Warskiego kobiecie, która została jego żoną. Z tego małżeństwa przyszła na świat córka, Zofia Warska. Kiedy Luksemburg pisała do Warskiego o zbliżającej się europejskiej rewolucji, mężczyzna, który pewnego dnia miał zostać jego zięciem, studiował filozofię i filologię na uniwersytecie w Krakowie. Zofia Warska i jej drugi mąż Stanisław Ryszard Stande należeli do pokolenia pisarzy i intelektualistów urodzonych na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku w Polsce, która wówczas istniała tylko w wyobraźni polskich patriotów. To pokolenie dorastało na obrzeżach trzech wielkich imperiów: habsburskiego, pruskiego i rosyjskiego. Ci, którzy urodzili się w Warszawie, mieszkali na zachodnich rubieżach imperium carskiego. Dorastali w świecie różnych języków i kultur: polskiej i rosyjskiej, nierzadko też jidysz, niemieckiej i francuskiej. Inteligenci „żydowskiego pochodzenia” należeli do pierwszego lub drugiego pokolenia zasymilowanych Żydów, polskich patriotów i kosmopolitów. Ich rodziny często były wewnętrznie rozdarte za sprawą zróżnicowanych reakcji na nowoczesność, która do Europy Wschodniej dotarła z pewnym opóźnieniem. Ojciec Aleksandra Wata był kabalistą, który na co dzień mówił w jidysz, ale czytał Nietzschego po niemiecku i Tołstoja po rosyjsku. Jako dziecko Wat widział Żydów tak, jak widzą ich antysemici: „w chałatach, brudnych i jako kupców – pieniądz”.