Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
Pierwsza na polskim rynku monografia o neoliberalizmie pt. „Neoliberalizm. Historia katastrofy” – ukazała się Polsce tuż przed kryzysem finansowym, jaki miał miejsce we wrześniu 2008 r. w Stanach Zjednoczonych. Największa finansowa zapaść od czasów Wielkiego Kryzysu, która na lata zmieni oblicze amerykańskiego kapitalizmu, dotyka globalny system finansowy oraz gospodarkę światową. Autor monografii – David Harley – profesor antropologii University of New York opisuje do jak katastrofalnych skutków prowadzi hegemonia neoliberalizmu jako koncepcji i modelu ekonomicznego.
Czyżby kres neoliberalizmu?
Z ekonomicznym i politycznymi, wewnętrznymi sprzecznościami neoliberalizacji nie sposób uporać się inaczej jak godząc się na kryzysy finansowe. Te zaś, jak dotąd, okazywały się destruktywne lokalnie, ale do opanowania w skali globalnej. Owo opanowywanie kryzysów opiera się, naturalnie, na czynieniu odstępstw od neoliberalnej teorii. Sam fakt, że dwie największe siły napędowe globalnej gospodarki – USA i Chiny – na potęgę stosują finansowanie za pomocą deficytu budżetowego, niewątpliwie świadczy o tym, że neoliberalizm jako teoretyczny drogowskaz gwarantujący pomyślną przyszłość akumulacji kapitału dostał zadyszki, o ile nie jest już trupem. Nie przeszkodzi to dalszemu posługiwaniu się nim w charakterze retoryki sprzyjającej dalszej restauracji czy też tworzeniu władzy klasowej elit.