2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Kultura Wiesław Piechocki Andrzej Sowa Sierpień NR 4 (25) 2011

O „Krzyżakach” u źródeł

Z Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego dr Bruno Platterem rozmawiają: Wiesław Piechocki i Andrzej Sowa

– Czy Ekscelencja czytał powieść „Krzyżacy” polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza lub zna może jej filmową wersję?

– Tak się złożyło, że miałem chyba lat 17, kiedy na ekrany kin Austrii i Włoch, gdzie wtedy mieszkałem, wszedł na ekrany film Krzyżacy. Obejrzałem go i może dlatego już nie sięgnąłem po powieść i do tej pory jej nie przeczytałem. Film natomiast oglądałem wielokrotnie. Jest na pewno zrealizowany bardzo sprawnie i od strony warsztatowej prezentuje się bez zarzutu. Jeśli natomiast chodzi o obiektywność, to miałbym, delikatnie mówiąc, wiele znaków zapytania. Jeśli coś przedstawia się tylko w dwóch kolorach, czarnym i białym, to obraz jest zawsze wypaczony. Tak więc film, a powieść z pewnością też, bo przecież była to dosłowna jej ekranizacja, w żaden sposób nie prezentuje prawdy historycznej.

– To znaczy wszyscy Polacy są dobrzy, a wszyscy Krzyżacy źli...

– Oczywiście. Człowiek jest o wiele bardziej złożoną istotą. Twórca kultury może dość swobodnie interpretować historię, ale prawda musi go obowiązywać.

– Trzeba tu powiedzieć o kontekście historycznym, kiedy te dzieła powstawały. Sienkiewicz pisał swoją powieść pod koniec wieku XIX traktując ją jako protest przeciw germanizacji ludności polskiej w zaborze pruskiej. Aleksander Ford nakręcił film z okazji 550. rocznicy bitwy pod Grunwaldem, kiedy trzeba było Niemców nie lubić. Oczywiście tych Niemców z Zachodu. A Krzyżacy byli w tamtej propagandzie jednymi z tych złych Niemców.

– No właśnie. Jest to dowód na to jak można ideologicznie interpretować historię, żeby służyła doraźnym interesom. To się zaczęło w XIX wieku, kiedy można było już mówić o rozwoju państwowości, narodowości, zarówno wśród Niemców jak i Polaków. A później w XX wieku naziści w Niemczech oraz komuniści w Europie Wschodniej wykorzystywali historię do swoich egoistycznych celów, również wybierając dla siebie fakty wyrwane z kontekstu historycznego. W tamtych realiach nie mogło być mowy o obiektywnej ocenie naszego Zakonu. Bo to w zasadzie nie była historia – tylko interesy ideologiczne. Ale wtedy my w Zakonie wiedzieliśmy doskonale, że nie zasłużyliśmy na taką ocenę, jaką nam przedstawiono.

Pobierz cały artykuł w formacie PDF

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300