Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Rozmowa z Rayem Hammondem, brytyjskim futurologiem i powieściopisarzem, wykładowcą City University Business School London, autorem min. wydanej w Polsce powieści „Extinction” oraz raportu „Świat w 2030 r.”, w którym analizuje kluczowe trendy, jakie najprawdopodobniej będą kształtować społeczeństwo i nasze codzienne życie za 23 lata. Dokument został oficjalnie zaprezentowany po raz pierwszy 21 listopada 2007 w Brukseli. W Polsce Ray Hammond gościł z wizytą w listopadzie 2008 r. na zaproszenie Celebrity Speakers.
– W jaki sposób zaangażował się Pan w dziedzinę nauki, jaką stanowi futurologia?
– Byłem pisarzem, publicystą i w latach 70-tych mieszkałem w San Francisco. W tamtym czasie każdy mieszkaniec Californi był pod wrażeniem zastosowania nowego narzędzia, jakim były komputery. Byłem zafascynowany tą nową technologią. W 1979 zacząłem studiować informatykę na Uniwersytecie. Studiowałem programy komputerowe i po trzech latach zdecydowałem się napisać książkę o wpływie technologii na społeczeństwo. Chciałem pomóc w zrozumieniu zasad technologii i przewidywaniu, jak sprawy z nią związane będą się miały w przyszłości. Znalazłem się więc przez przypadek w odpowiednim miejscu i czasie, gdzie rodziło się zastosowanie nowej technologii informatycznej. Od tego czasu w przeciągu ostatnich 25 lat zajmuję się zagadnieniem środowiska, zmian klimatu, globalizacją i innymi kwestiami w świetle ich efektów w przyszłości.