Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
Kontynuujemy cykl analiz politologicznych najważniejszych partii na polskiej scenie politycznej. W poprzednich numerach przedstawiliśmy Polskie Stronnictwo Ludowe i Sojusz Lewicy Demokratycznej. W kolejnym numerze zaprezentujemy analizę politologiczną PO.
PiS jest chyba jedyną partią na polskiej scenie politycznej, która wzbudza tak wiele różnych (często skrajnych) uczuć, począwszy od zachwytu po agresywną krytykę i niechęć. Wyrazicielami tych przeciwstawnych sobie emocji są oczywiście grupy zwolenników i przeciwników formacji Jarosława Kaczyńskiego. Jednak, jak często można się przekonać, z każdą z grup, niezwykle trudno jest spokojnie i racjonalnie porozmawiać.
Podczas analizy tej partii – przy zachowaniu bezstronności – warto jednak pokusić się o próbę jej oddemonizowania. Negatywny wizerunek tej partii w głównej mierze jest wynikiem retoryki walki politycznej z lat 2005–2007. Pisanie o PiS inaczej niż w krytycznym kontekście jest dziś czynnością mało popularną i niewdzięczną. Nie poddając się jednak masowemu trendowi, który zmusza do przedstawiania tej partii jako ksenofobicznej, szowinistycznej, konserwatywnej, warto zdystansować się od jej publicznego wizerunku i podjąć się próby analizy politologicznej tej partii.
O wiele łatwiej jest opowiadać się po którejś ze stron, ale to niestety zmusza do opisywania świata w określonych ramach. Oczywiście bycie neutralnym nie uwalnia od popełniania błędów. Cenne jednak jest stawianie odważnych pytań, pomimo tego, że mogą prowadzić w ślepą uliczkę, to jednak taka postawa zawsze będzie zbliżać naukowca do prawdy. Ponadto świadomość błądzenia jest jednym z kryteriów nauki, co w znaczącym stopniu odróżnia politologa od polityka. Ten ostatni zazwyczaj nigdy nie przyznaje się do błędu. Nie mniej jednak warto konstruować odważne tezy przy analizie sceny politycznej, choć bywa to rola niewdzięczna.
Często ulegając doniesieniom prasowym oraz atmosferze wyborczej, można w istotny sposób skrzywić lub wypaczyć obraz określonej formacji partyjnej. Oczywiście sugestie o niemożności pełnego przedstawienia obrazu partii politycznej nie stanowią ucieczki przed odpowiedzialną – w zamyśle – analizą partii, jaką jest PiS. Warto jednak mieć świadomość, że dyskurs publiczny, jest wypadkową wielu zdarzeń, informacji i dlatego postrzeganie partii w dużej mierze uzależnione jest od określonego kontekstu.
Przestrzeń partyjnego współzawodnictwa w Polsce, niestety w dużej mierze, jest formułowana poprzez zwykły oportunizm. Określenia swej tożsamości politycznej dokonuje się więc w wyniku permanentnego zaprzeczenia działań konkurencji politycznej. Przykładem tego typu jest atmosfera wyborów w 2007 roku, kiedy wyborcy stanęli nie przed wyborem, lecz przed swoistym plebiscytem, w którym należało udzielić odpowiedzi: „Jesteś za” lub „Jesteś przeciw”.