Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Obecny kształt sceny politycznej, a także pozycja lewicy zarówno na skali poparcia społecznego, jak i w przestrzeni podziałów międzypartyjnych są intrygującym tematem do refleksji politologicznej.
Początek drugiej dekady polskiej transformacji zapowiadał się dla formacji lewicowej niezwykle obiecująco. Zwycięstwo wyborcze w 2001 roku wpisywało się w ustawiczny proces zwiększania się poparcia społecznego dla formacji SLD. Jak można zauważyć, począwszy od w pełni rywalizacyjnych wyborów do parlamentu w 1991 roku, w których koalicja SLD uzyskała 11,99% poparcia, poprzez następne w 1993 roku 20,41%, 1997 roku 27,13%, w 2001 roku 41,04% lewica zyskiwała sympatię polityczną wyborców. Znaczący spadek poparcia wyborczego przyniosły dopiero następne lata: w 2005 roku 11,31% i w 2007 roku jako centrolewicowa koalicja LiD 13,15%. Jednym z celów niniejszego opracowania jest próba odpowiedzi na pytanie dotyczące przyczyn spadku popularności dla formacji lewicowej.
Wśród obserwatorów życia politycznego panuje zgodność co do faktu utraty przez tę partię znaczącej pozycji w przestrzeni politycznej. Ale warto postawić pytanie, czy ta sytuacja jest wynikiem ewolucji formacji, czy też jej kryzysu i nieuchronnej marginalizacji? Sprawą bezdyskusyjną jest potrzeba obecności idei lewicowych w polskim życiu społeczno-politycznym. Tego zdania są także polityczni przeciwnicy SLD, którzy otwarcie nie chcą przyznać się do tego, jednak na swych sztandarach partyjnych wpisują wartości lewicowe. Opisywanie polskich partii politycznych i ich identyfi kacji ideologicznych zmusza często badacza do błądzenia w labiryntach paradoksów politycznych. Dlatego przy każdej analizie badawczej, szczególnie dotyczącej polityki, warto mieć świadomość pewnych niuansów i złożoności sytuacji. W kontekście powszechnego występowania w ugrupowaniach politycznych sprzecznych względem siebie ideałów, warto przywołać jedną z opinii, która może wyjaśnić jeden z wielu paradoksów polskiej polityki: „Solidarność” była ruchem (...) w prawdzie demokratycznym i antyautorytarnym, lecz na pewno nie liberalnym; była ona raczej wyrazem socjalistycznego populizmu, w gruncie rzeczy bardziej związanym z komunizmem niż racjonalne, światłe i zmierzające w stronę coraz większej liberalizacji elity polityczne i gospodarcze PRL.”
Innym z paradoksów jest interpretacja narodzin polskiej demokracji oraz jednoznaczne definiowanie wyborów w 1989 roku jako przełomu politycznego. Otóż kiedy weźmie się pod uwagę frekwencję z pierwszej tury głosowania do parlamentu, wynoszącą 62% (druga 25%)3 oraz fakt, że zaledwie 60% wyborców oddało swój głos na kandydatów z listy Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” okaże się, że zwycięstwo „Solidarności” nie było aż tak imponujące. Z wyliczeń wynika, że w tak ważnym i decydującym momencie, w którym można było oddać głos wobec 45 lat PRL, strona opozycyjna uzyskała 37,2% poparcia społecznego. Oczywiście pierwsze częściowo wolne wybory do Sejmu i całkowicie wolne do Senatu, były ważnym wydarzeniem, ale dopiero przełomem okazały się wydarzenia, które stały się ich konsekwencją...