Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Perspektywa czasowa dwudziestu lat, jakie upłynęły od zmiany systemu społeczno-gospodarczego w naszym kraju pozwala na ocenę skutków gospodarczo-społecznych, obowiązujących regulacji prawnych w zakresie podatków i opłat odnoszących się do lasów i terenów zieleni. Obecne przepisy dotyczące właścicieli gruntów pokrytych lasami i zadrzewieniami są nadal pozostałością po dawnym ustroju polityczno-gospodarczym, cechują się nadmierną biurokracją, represyjnością i uciążliwością i w wielu aspektach pozostają w konflikcie z konstytucyjną zasadą poszanowania własności prywatnej. Wszechobecne zakazy, wymogi uzyskiwania zezwoleń i innych decyzji urzędniczych, system kar za ich nieprzestrzeganie winny być zastępowane poprzez system różnych bodźców ekonomicznych skierowanych do właścicieli gruntów, czy innych zachęt finansowych dla utrzymywania przez nich w dobrym stanie lasów i zadrzewień.
Odejście od represyjnych regulacji prawnych
Rokrocznie środki masowego przekazu podają przykłady astronomicznej wysokości kar za wycięcie drzew na prywatnych posesjach. Wielotysięczne opłaty za jedno drzewo naliczane, zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody przez urzędników w drodze decyzji administracyjnych nie tylko drastycznie przekraczają wartość wyciętego bez pozwolenia drzewa, ale także wartość tej części działki gruntowej, na której wyrosło. Kara (zwana „opłatą”) za wcięcie drzewa zaliczonego do zadrzewień, według waloryzowanych corocznie stawek, jest wielokrotnie wyższa od kary za wycięcie takiego samego drzewa rosnącego w lesie. W oczywisty sposób kara taka, przypomnijmy nakładana na właściciela drzewa i nieruchomości, na której ono rosło, uznana powinna być za niewspółmierną, wykraczającą rażąco poza zasadę proporcjonalności, a nawet granice zdrowego rozsądku. W ostatnich latach te różnorodne opłaty/kary miały stałą tendencję wzrostu, jakby wpasowując się w zwyczaje samorządów miejskich, aby podnosić opłaty czynszowe/lokalowe dla wszelkiej działalności rzemieślniczo usługowej, do tego stopnia, że nawet w całych dzielnicach nie ma krawca, szewca, czy baru mlecznego dla biedoty i ubogich podróżnych.
W roku 2009 stawka opłat za usunięcie jednego metra kwadratowego powierzchni gruntu pokrytej krzewami wynosi aż 222,54 zł, stawki kar za zniszczenie 1 metra kwadratowego terenu zieleni, wynoszącej ustawowo dla; trawników 51,18 zł, dla kwietników 439,51 zł.