Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Światowa społeczność otrzymuje od niedawna wzajemnie sprzeczne komunikaty dotyczące szans zakończenia światowego kryzysu finansowo-gospodarczego. Jedne z nich optymistycznie głoszą, iż jakoby najgorsze już mamy za sobą. Oznaczałoby to możliwość przezwyciężenia tego kryzysu przy pozostawieniu socjal-darwinistycznych stosunków Zgodspołecznych, czyli poprzez jedynie „kosmetyczne” zmiany w światowej społeczno-gospodarczej infrastrukturze. A więc, bez dokonania radykalnej – niezbędnej dla ukształtowania zdolności trwałego rozwoju (sustainable development) – ekohumanistycznej przebudowy światowego systemu społeczno-gospodarczego.
Ekohumanizm to partnerskie współdziałanie dla dobra wspólnego wszystkich ludzi, ich następców i środowiska przyrodniczego, powszechnie wspomagane nauką i wysoką techniką oraz kulturą informacyjną.
A także, bez opanowania metod zarządzania dalszym procesem globalizacji wspomaganych wiedzą o przyszłości (Sage 1977), (Forrester 1995).
Inne z kolei komunikaty zapowiadają nadchodzenie w ślad za kryzysem finansowo-gospodarczym, kryzysu społecznego, powiązanego z prawdopodobną hiperinflacją. A nawet przestrzegają przed możliwością doprowadzenia – na wzór Wielkiego Kryzysu 1929 roku – do kolejnej wojny światowej.
W USA we wrześniu 2009 roku bezrobocie wzrosło w stosunku do poprzedniego miesiąca o około 60 tys. osób (w sierpniu wynosiło 200–250 tys.). W Polsce mówi się o możliwości utraty wnet pracy przez kolejne 400 tys. osób – wzrostu stopy bezrobocia od 10,8 do 13%. Głosi się zatem, alternatywnie, konieczność dokonania – dla zapobieżenia globalnej katastrofie – radykalnej przemiany cywilizacyjnej. Miałby to być warunek odejścia od, jak dotąd, „normalnych cykli koniunkturalnych” – globalizacją potęgowanych, wyniszczających dorobek światowej społeczności – siejących co najmniej wielkie bezrobocie. Taka cywilizacyjna przemiana byłaby niezbędna dla odejścia od okresowo powtarzających się załamań i krótkowzrocznej budowy, na gruzach starej, nowej formy stosunków społecznych – lecz nadal socjal-darwinistycznych, nieadekwatnych do wymogów ery wysoko rozwiniętej nauki i techniki. Błędne rozpoznanie istoty tego kryzysu może być przyczyną wielkiej, nawet współcześnie – w erze globalizacji – globalnej katastrofy. Warto przeto poddać testowaniu tę odmienną – od powyższej „optymistycznej”, „końca kryzysu” – ocenę istoty tego kryzysu, wielkości związanych z nim zagrożeń, oraz szans i metod jego przezwyciężenia.