Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Inspiracją do napisania niniejszego artykułu są obserwację autora ostatnich elekcji parlamentarnych 2005 i 2007 roku i wyborów do Parlamentu Europejskiego z 2009 roku. Okazuje się, że polska polityka zmienia się w sposób zauważalny, że idziemy w stronę indywidualizacji w partiach i personalizacji polityki. Polityka przestała być grą zespołową, żeby wygrać wybory należy wykreować liderów okręgów wyborczych, takich, którzy ściągną poparcie, a reszta kadr partyjnych na listach wyborczych nie musi mieć kwalifikacji do rządzenia i stanowienia prawa. To nie oznacza, że liderzy mają takie przygotowanie. Najważniejsze stały się kwalifikację w zakresie public relations. Sprawny polityk to już nie reformator, czy menadżer administracji państwowej, to już nie dobry legislator, sprawny polityk to wizerunek sprawnego polityka i to pozytywna narracja, z jaką przemawia do elektoratu. Nie potrzebny jest już zespół, silna lista wyborcza, ludzie, którzy mogą mieć zbyt wygórowane ambicje. Potrzebny jest za to rozpoznawalny lider i reszta, a więc bezkrytyczni realizatorzy poleceń władz partii.
Przez to weryfikowany jest tradycyjny model zarządzania partią. Coraz mniej jest autonomii w polskich partiach politycznych, szef ma coraz więcej władzy, posłowie są sprowadzani do roli maszynek do głosowania. Spróbujmy przyjrzeć się, co się takiego stało w ostatnich latach, co w tak dużym zakresie zmieniło polską politykę?
Wybory to specyficzna forma demokratycznej kontroli władzy. W cyklicznym okresie, co kilka lat wyborcy wskazują, kto ma reprezentować ich interesy. Elekcja ma również funkcje stabilizacyjne w demokracji, pozwala na uniknięcie zapędów totalitarnych i zawłaszczania przestrzeni publicznej. Niestety cykliczność wyborów sprawia również, że politycy mają związane ręce, że nie mogą reformować kraju, nie mogą wprowadzać dalekosiężnych planów i strategii rozwojowych. Boją się, że w najbliższych wyborach, kiedy koszty reform zaczną być odczuwalne społecznie, ludzie zabiorą im władzę głosując na opozycję. Jak wpłynąć na polityków, żeby zbliżające się wybory nie wiązały im rąk? Chyba nie da się odpowiedzieć na to pytanie, a przynajmniej racjonalnie zaproponować rozwiązania tej sytuacji. Mało tego, okazuje się, że w ostatnim czasie politycy zaczęli postępować wbrew zasadom, które powinny przyświecać politykom – reformatorom.
Na listach wyborczych powinny znajdować się osoby, które mają wysokie kwalifikacje do rządzenia i stanowienia prawa. Jednak rzeczywistość jest zwykle inna. Listy wyborcze składają się w części z osób popularnych znanych w kraju, albo w regionie, reszta to nominaci partyjni, blisko związani z władzami partii. Naszymi reprezentantami w parlamencie mogą zostać wiec ludzie bezideowi, bez przygotowania do rzeczonego już rządzenia i stanowienia prawa.