Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
7 czerwca br. po raz drugi Polacy poszli do urn, by wybrać deputowanych do Parlamentu Europejskiego. Tym razem wybraliśmy 50 polskich przedstawicieli, a nie 54 jak 5 lat temu. Po wejściu w życie Traktatu z Lizbony, Polska otrzyma 51 miejsce w PE, ale nie wiadomo kiedy to nastąpi. Niniejszy artykuł jest próbą uchwycenia najważniejszych elementów wyróżniających wyniki wyborów 2009 roku w kontekście poprzedniej elekcji europejskiej i ostatnich dwóch elekcji parlamentarnych 2005 i 2007 roku.
Po pierwsze frekwencja w wyborach osiągnęła 24,53%, co było znacznie lepszym wynikiem, niż 5 lat temu, ale bardzo słabym biorąc pod uwagę całą Europę. Większość krajów Unii Europejskiej wybrało partie prawicowe. Poniższa tabela przedstawia ilość miejsc przypadających dla poszczególnych krajów Unii oraz procent miejsc w PE i frekwencję.
Abstrahując od tego, że w niektórych krajach udział w wyborach jest przymusowy, należy powiedzieć, że polskie 24,53% nie jest imponujące. Jedynym pocieszeniem może być fakt, że w całej Wspólnocie w stosunku do roku 2004 frekwencja spadła o 2,56%, a w naszym kraju wzrosła o 4,11%.
Cała Europa przechodzi podobny proces zmian. Otóż w większości krajów UE debata w kampanii wyborczej prowadzona jest wokół problemów krajowych. Nie ma dyskusji o wizji Europy, o koncepcjach rozwoju całego kontynentu.
Po pobieżnym przeanalizowaniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego w całej Wspólnocie Europejskiej przyjrzyjmy się rezultatom polskiej elekcji. Naszymi 50 mandatami podzieliły się 4 główne partie w Polsce. Platforma Obywatelska zdobyła 25 mandatów, PiS – 15, SLD – 7, PSL – 3.
Wynik PO (44,43%) był zgodny z oczekiwaniami, jakie były wyrażane w przedwyborczych sondażach. Liderzy partii liczyli na 1 lub 2 mandaty więcej, ale wynik przyjęli jako umiarkowany sukces. Największym sukcesem PO był fakt, że po dwóch latach rządzenia, poprawiła swój wynik z wyborów parlamentarnych. Taki stan rzeczy na polskiej scenie politycznej nie był jeszcze notowany. Po tych wyborach coraz więcej analityków politycznych wskazuje, że Platforma po raz pierwszy w III RP może dwa razy z rzędu wygrać wybory parlamentarne.