Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Przez ponad 50 lat procesu integracji europejskiej obserwowaliśmy ‘wzloty i upadki’ kolejnych podejść teoretycznych w próbach opisu, wyjaśniania, interpretowania i prognozowania polityczno-ekonomicznych oraz społecznych zjawisk z zakresu budowania Wspólnoty, a następnie Unii na kontynencie europejskim. W konsekwencji adaptacji logiki realizmu i liberalizmu do analizy zjawisk z zakresu integracji międzynarodowej, do lat 90-tych XX w. teoretyczne studia nad integracją europejską zdominowane były właściwie przez dialog pomiędzy (neo) funkcjonalizmem a intergowernmentalizmem, czyli podejściem międzyrządowym. Od lat 90-tych XX wieku studia nad integracją europejską coraz chętniej sięgają do takiej problematyki, jak demokracja, legitymacja władzy, decydowanie polityczne, rola państwa w gospodarce. Oznacza to niewątpliwie zakończenie monopolu teorii z zakresu stosunków międzynarodowych w badaniu procesów integracyjnych i zwrócenie się w stronę teorii polityki, w tym teorii demokracji, w niej natomiast przede wszystkim koncepcji demokracji deliberatywnej. Juergen Neyer nazywa ten moment wręcz ‘deliberatywnym przełomem’, ponieważ otworzył on studia europejskie dla teorii polityki, dotychczas zarezerwowanych dla analizy państwowych systemów politycznych.
Próbując zrekonstruować główne założenia deliberacjonizmu, warto sięgnąć aż do XIX wieku, kiedy to, już w 1875 roku, Hippolyte Taine zauważył, że kilka milionów ignorancji nie składa się na jedną wielką wiedzę – czyli, że prawo większości nie oznacza słuszności większości. Agregatywne przejawy demokracji, w tym głosowanie większościowe (uznawane powszechnie za kwintesencję demokracji), krytykowane są przez wielu teoretyków demokracji, łącznie z jej klasykami, takimi jak Giovanni Sartori, który zauważył, iż kierowanie się wolą większości nie oznacza, że obywatele – wszyscy i każdy z osobna – zbliżyliby się do spełnienia swoich pragnień. „To czego każdy pragnie dla siebie, może przynieść w sumie wynik, którego nikt nie chciał”. Takie rozumienie demokracji oznacza zaniedbanie zasady porozumiewania się jako drogi do ustanowienia woli zbiorowości. Zasada ta może i powinna być również stosowana również wtedy, gdy między ludźmi występują wyraźne sprzeczności (zarówno w sferze interesów, jak i wartości). Sprzeczności te można rozwiązywać dzięki deliberacji, rozumianej jako „wspólny namysł”.