2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Z kart historii Stanisław M. Jankowski Sierpień NR 4 (25) 2011

Filmowe plany emisariusza Karskiego

Przygotowując przed laty książkę „Emisariusz „WITOLD ” dowiedziałem się od Jana Karskiego o jego projekcie filmu, poświęconego Polsce Podziemnej. – Po powrocie z Ameryki czekałem sobie w Londynie, żeby Mikołajczyk z Kotem wymyślili dla mnie jakąś misję, a w wolnym czasie zbierałem napisane przeze mnie artykuły, wywiady udzielone dziennikarzom czy różne notatki – wspominał profesor Karski 3 grudnia 1987. – I przyszło mi wtedy do głowy, żeby z tej dokumentacji zbudować jakąś większą całość: może scenariusz filmu o Podziemiu? Profesorowi Kotowi pomysł się spodobał... W tej zarejestrowanej przeze mnie wypowiedzi tylko część jest prawdą. Ministrowi informacji i dokumentacji, profesorowi Stanisławowi Kotowi pomysł Karskiego mógł się oczywizście spodobać, ale nie był to projekt nowy, podsuwany zwierzchnikom przez emisariusza dopiero w Londynie jesienią 1943 czy w styczniu l944 roku. Nie znając jednak w roku 1987 wszystkich raportów Jana Karskiego musiałem przyjąć do wiadomości podaną przez niego datę projektu. Wiele lat później w Instytucie Hoovera w Stanford skopiowano dla mnie serię raportów jednego z najsłynniejszych polskich emisariuszy. Najwcześniejsza informacja na temat filmu o Polsce Podziemnej pochodzi z 24 lipca 1943 roku. Tego dnia trafiła do dokumentu, nazwanego „I Raportem Karskiego z pobytu w USA ”. Opisując dokładnie, z kim zdążył się już spotkać po przylocie do Waszyngtonu, a nawet jakie zadawano mu pytania, autor raportu wspomina o próbach namówienia swoich rozmówców na film o Polsce, bo „dotąd nie mieliśmy filmu”. „Powinien to być dobry film, uwydatniający najwartościowszą cechę naszej walki to znaczy brak Quislinga. Fabuła – proponuje Karski – to ścieranie się opinii patriotów. Pewna część, patrząc na ofiary, terror, straty, obawiając się, że świat nie zrozumie naszej bezkompromisowej postawy i nie oceni – chce aktywizacji i normalizacji stosunków z okupantem, zwycięża jednak koncepcja walki bezwzględnej, nie kunktatorskiej, koncepcja ofiar, strat, ale i honoru i wierności ideałom...” Można by zrobić cudowny film, gdybyśmy się zakrzątnęli – kończy Jan Karski swój I „Raport” do premiera polskiego rządu – Stanisława Mikołajczyka. Część informacji ze wspomnianego dokumentu znajduje się w „Raporcie p. J. Karskiego datowanym 22 sierpnia 1943, również adresowanym do premiera Mikołajczyka, ale z sugestią powiadomienia o projekcie profesora Kota. – Myślę – pisze emisariusz – o filmie propagandowym, przedstawiającym walkę Polski Podziemnej. Pominąwszy bogactwo naszego materiału (widziałem większość filmów innych krajów i przypuszczam, że są one w dużym stopniu oparte na fikcjach) – mamy jedyną w świecie możliwość do podkreślenia najbardziej charakterystycznego rysu Polski: brak Quislinga. Można byłoby napisać wspaniałą fabułę nie tylko na tle tarapatów i przygód ludzi Polski Podziemnej (co robią inne rządy państw okupowanych), ale przedstawiającym znaczenie, trudności i poświęcenie Polaków na tle odrzucenia jakiejkolwiek współpracy z okupantem...” Omawiany w raporcie projekt – najprawdopodobniej dla zwiększenia dramaturgii – przewiduje „ścieranie się opinii wśród przedstawicieli Polski Podziemnej, konflikt pomiędzy „jednostkami patriotycznymi, myślącymi przede wszystkim o biologicznym zachowaniu Polaków, o zelżeniu terroru niemieckiego, o ofiarach polskich„. Karski uważa, że powinno się pokazać nie tylko ludzi zdecydowanych na bezkompromisowa walkę, ale też patriotów, zdecydowanych na „nieszczerą współpracę z okupantem”, na stworzenie „ jakiejś stabilizacji na terenach polskich”, słowem patriotów, podkreślających, że „świat nie zrozumie, za jaką cenę nie mamy Quislinga.”. W cytowanym raporcie nazwisko Vidkuna Quislinga pojawia się parokrotnie, gdyż tak właśnie wracało podczas wszystkich spotkań, odbywanych przez emisariusza w Stanach Zjednoczonych, gdzie norweski premier to symbol kolaboracji z Niemcami na terenie Europy. Pisząc o kolaborantach, którzy również powinni być przedstawieni na ekranie, autor projektu tak widzi ich postępowanie: „Czują się usprawiedliwieni, ponieważ we wszystkich innych krajach są Quislingi. Zwracają uwagę, że nie można żądać od narodu polskiego aż tak wielkich ofiar. Zwracają uwagę, że tak daleko idąca lojalność i całkowite oraz bezkompromisowe oświadczenie się po stronie słusznej sprawy doprowadzi do eksterminacji przywódczej klasy polskiej. Zwracają uwagę, że jednak narody, które mają Quislingów, zdołały osiągnąć pewne korzyści od Niemców, a przynajmniej udało im się uniknąć tak generalnych strat, jakie mają miejsce w Polsce. Przekonują oni kierownicze sfery Polski Podziemnej, że nie można tylko myśleć kategoriami honoru i tradycji, ale że trzeba brać pod uwagę także realność istniejącego stanu rzeczy.” Karski planuje role dla przynajmniejkilku „szczerych – jak czytamy – patriotów i szczerych zwolenników aliantów. Jednym z nich powinien być polski biskup, który „myśląc o ocaleniu swoich wiernych chce zejść ze sztywnej platformy wobec okupanta”,drugim polski intelektualista „z wyglądu zewnętrznego przypominający kogoś z warstwy ziemiańskiej, który „także myśli o biologicznym zachowaniu narodu polskiego i możliwymustabilizowaniu stosunków w kraju.” Wśród bohaterów filmu – patriotów ujawniających swoją kompromisową postawę wobec Niemców powinno się też – zdaniem autora projektu – znaleźć miejsce dla „ jakiegoś taktyka politycznego, ze względów taktycznopolitycznych doradzającego koncepcje podwójnej gry”. W dalszej części raportu większą uwagę poświęca jednak Karski polskiemu ruchowi podziemnemu, „zdecydowanie i zwarcie przeciwstawiającemu się” kolaborantom, jak nazwał wspomnianego wcześniej biskupa, „kogoś z warstwy ziemiańskiej i taktyka politycznego „Ten ruchpodziemny reprezentuje najszersze warstwy polskie: świat robotników, świat chłopów i świat pracującej inteligencji. Zdają sobie oni sprawę z ofiar – pisze – wiedzą, czym będzie groziła Polsce ich sztywna postawa wobec okupanta, wszelkie jednak kompromisy uważają za niemożliwe, niegodne Polaków...” – Byłyby one – komentuje emisariusz – jednocześnie odrzucone przez polski lud, który na przestrzeni dziejów walczy zawsze o wolność i niepodległość prostą i bezkompromisową drogą. Zastanawiając się nad filmem o Polsce Podziemnej autor projektu sugeruje, aby stworzyć „cudowną fabułę na tle starć, dyskusji, argumentów, wysiłków, przygód itp., z których wynikałoby jedno: wszyscy Polacy na terenie ziem polskich są patriotami i myślą o Polsce. Nawet ci jednak patrioci, którzy są bardziej kompromisowi – tłumaczy – którzy myślą tylko i wyłącznie o wąskiej platformie polskiej– nawet ci nie mogą uzyskać poparcia w ośrodkach organizacyjnych, reprezentujących masy.”Dla każdego, kto zna biografię emisariusza, nie ma wątpliwości, że myślał o jednym z twórców Polski Podziemnej, wybitnym PPS-owskim działaczu Kazimierzu Pużaku, gdy proponował wprowadzenie do filmu „postaci wspaniałego przywódcy robotniczego, który tak jak walczył w 1905 roku w bojówkach o wolność Polski, bezkompromisowo i całkowicie poświęcając życie swoje i towarzyszy, tak samo teraz, na starość, przewodząc światu robotniczemu, nie zgadza się na żadne gry i żadne kompromisy”. Najprawdopodobniej pamięć podsunęła również Janowi Karskiemu osobę gajowego Feliksa Widła, u któregoukrywał się po ucieczce ze szpitala w Nowym Sączu, w czerwcu 1940 roku. W projektowanym scenariuszu widzi go autor jako „chłopa polskiego, nie zgadzającego się na machiavelizm, ponieważ chłopi cierpią, walczą, wierzą w niepodległość Polski, nienawidzą Niemców i nawet nie zrozumieliby jakiejś podwójnej gry...” Nie jest też trudno ustalić księdza, którego postaćemisariuszwprowadzić do filmu. Spotykał go Karski w Warszawie, przed wyruszeniem do Paryża w l942 roku. To ksiądz Zygmunt Krauze w kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, podczas specjalnie w tym celu odprawianego nabożeństwa, gotowego do wyjazdu emisariusza żegnał słowami „módlmy się za tych, którzy podróżują i za tych wędrowców, których czeka daleka podróż.” W filmie to młody ksiądz, który „wbrew wszelkim argumentom jego władz rozumie tylko jedno: Pan Bóg stworzył go w wolnej Polsce i on może żyć i pracować w wolnej Polsce. Tak on rozumie prawo boskie”. W innej części raportu znajdują się sugestie dla reżysera lub kogoś, ktomiałby Karskiemu „pomagać przy pisaniu scenariusza” – bo tak widzi emisariusz swoje miejsce. I wyobraża sobie "stworzenie całego szeregu wzruszających epizodów, aktów rozpaczy, zwątpienia słabszych choć patriotycznych jednostek, aktów samosądów czy nawet zabójstw na Niemcach”. – Z tych i innych elementów – proponuje – ma wynikać jedna zasadnicza idea i jeden zasadniczy stan faktyczny, który istotnie ma tylko Polska, a którym nie może się wykazać żaden z innych narodów świata: Polska nie ma Quislinga, Polska jest lojalna i rycerska aż do śmierci, Polska dotrzymuje danego słowa. Kończąc fragment raportu, poświęcony swojemu projektowi Jan Karski stwierdza, że „dobrze zrobiony taki film oddałby ogromną usługę naszej sprawie nie przez ten fakt, iż wykazywałby walkę naszego ruchu podziemnego, ale przez to, że pokazałby światu jedyność sytuacji polskiej. Nie rozumiem, dlaczego my się tym nie mamy chwalić”. Dodaje również, że „film powinien być skonstruowany w ten sposób, ażeby widz wyszedł z wrażeniem nie tylko uznania dla polskiej walki i ofiar, ale ażeby zrozumiał tę jedyność sytuacji i czuł zawstydzenie, że dotychczas o tej stronie rzeczywistości polskiej nie myślał i z tego punktu widzenia na Polaków nie patrzył...” – Przypuszczam – ocenia Karski – że film taki stworzyłby dobrą podbudowę w opinii świata do naszej pozycji w czasie konferencji pokojowej, gdzie przecież fakt, iż Polacy nigdy w tej wojnie nie poszli na podwójną grę będzie miał duże znaczenie (...) Jeżeli historia będzie mówiła o roli Polski w tej wojnie – czytamy w raporcie – to podkreśli jako najistotniejsze nawet nie to, że Polska pierwsza się oparła, że polski ruch podziemny jest na największą skalę, że polskie ofiary poza narodem żydowskim są największe, ale to, że Polska w tej wojnie obrała i utrzymała tak szlachetną, prostolinijną rolę. Do raportu włączony zostaje nawet argument na temat finansowania produkcji. „Nawet duże sumy pieniężne, duże wysiłki i zaangażowanie sporej ilości ludzi do stworzenia t a k i e g o (podkreśla to właśnie słowo dop. SMJ) filmu opłaciłyby się nam politycznie, poza tym, że byłyby jednak daniem satysfakcji walczącym w Polsce Polakom przez Rząd.” Nie udało się dotąd znaleźć odpowiedzi na „scenariuszowe plany” Karskiego; być może w roku l943 polecono mu nie wracać więcej do tego tematu, gdyż w raportach z pobytu w USA , sygnowanych jako Nr 3 i Nr 4 nie ma słowa o sfilmowaniu Polski Podziemnej. Nie oznacza to jednak, że emisariusz zrezygnował ze swoich planów. Przykładem może być fragment raportu nr 3, poświęcony sowieckiej akcji propagandowej. – Typowym przykładem może być tutaj film „Mission to Moscow” Daviesa – informuje Karski, dodając natychmiast, że „ prawie wszyscy ludzie z administracji amerykańskiej, z którymi rozmawiałem, wyrażali się albo z przekąsem, albo wręcz krytycznie i lekceważąco o Daviesie i jego filmie. Henderson, np. który był sekretarzem Daviesa w jego pierwszej misji do Moskwy, wręcz przyznaje cały szereg świadomych kłamstw zaprojektowanych i zrealizowanych w tym filmie przez Daviesa, np. w filmie Davies nie chce założyć aparatów antypodsłuchowych w Ambasadzie Amerykańskiej w Moskwie, ponieważ „nie ma nic do ukrywania wobec NK WD”. W rzeczywistości Davies najważniejsze rozmowy w Moskwie, według oświetleń Hendersona, przeprowadzał w ogrodzie albo na spacerach, bo do tego stopnia bał się, iż może być podsłuchiwany.” W innym miejscu raportu Karski przypomina, że „kluczowe osobistości amerykańskie (...) pozwalają na fałszywy stosunek szerokich warstw społeczeństwa do sprawy rosyjskiej (...), a nawet organizują niewłaściwe nastawienie opinii publicznej do sprawy sowieckiej, np. pozwolili, ażeby film „Mission to Moscow” miał charakter, prawie że urzędowy. Emisariusz melduje premierowi Mikołajczykowi, że „szerokie warstwy opinii amerykańskiej są albo źle do nas nastawione, albo nie rozumieją istoty spraw polskich.” Film „Mission to Moscow” i książka Josepha E. Daviesa pod tym samym tytułem musiały emisariusza nieźle zdenerwować, skoro porusza ten temat także w „Czwartym raporcie J. Karskiego z pobytu w USA ” dokładniej w części raportu omawiającej spotkanie z Benem Kohenem, doradcą, a nawet przyjacielem prezydenta Roosevelta oraz wysokimi oficerami amerykańskich służb wywiadowczych. – Podkreśliłem specjalnie – raportuje Karski – iż oglądany przeze mnie kilkakrotnie film „Mission to Moscow” oparty jest w olbrzymiej części bądź na nieścisłościach historycznych, bądź też – obawiam się – na świadomym przekręcaniu faktów. Powiedziałem, iż najbardziej przykre dla mnie jest to, że cały szereg artykułów prasowych, jak i przede wszystkim wspomniany film mają dla mnie znamię oficjalności lub półoficjalności. O filmowych zainteresowaniach i planach jego autora nie znalazłem informacji w datowanym 28 lipca l943 roku raporcie o spotkaniu z prezydentem Rooseveltem. Żadnego zainteresowania pomysłem emisariusza nie wykazuje również w tym czasie rząd RP, czego dowodem telegram z Londynu, datowany w sierpnia l943. „Winszuję Panu świetnej misji – pisze minister Stanisław Kot. Kiedy ma Pan zamiar wrócić? Czy zgadza się Pan na objęcie jednego z kierowniczych stanowisk w Ministerstwie Informacji, gdzie pańskie doświadczenie i kwalifikacje byłyby ogromnym pożytkiem w obecnej chwili?” Propozycja profesora Kota, dla emisariusza nadal wielkiego autorytetu, nie pozostawia wątpliwości co do decyzji. Karski wraca do Wielkiej Brytanii. Czy zrezygnował z projektu? Nie ma słowa o filmie w raporcie, pisanym 5 października l943 roku, już po powrocie emisariusza do Londynu. W przygotowanym w Londynie „Raporcie Znamirowskiego” – Karskiego z jego podróży do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest tylko krytyczna uwaga, że „ nasze czynniki propagandowe nie docierają głęboko i właściwie do społeczeństwa amerykańskiego” i „nie czuwają, ażeby we właściwym świetle orientować świat amerykański o Polsce”. Raport „Znamirowskiego” dociera do kraju w kwietniu l944 roku; w tym czasie emisariusz Witold jest już znowu od ponad miesiąca w Stanach Zjednoczonych. Przyjechał z listem, przygotowanym przez ministra spraw zagranicznych – Tadeusza Romera, a skierowanym do ambasadora RP w Waszyngtonie – Jana Ciechanowskiego. „Obecnym zadaniem p. Karskiego jest, o ile to możliwe, doprowadzić do zrealizowania wielkiego filmu o Polsce pod okupacją, a w szczególności o polskim ruchu podziemnym – informuje Tadeusz Romer. – Do imprezy tej Rząd przywiązuje duże znaczenie. Projekt scenariusza p. J. Karskiego zyskał całkowitą aprobatę Rządu. Ze względu jednak na to, iż Rząd polski nie jest w stanie subsydiować tak kosztownej imprezy – p. Karski będzie próbował urzeczywistnić nasz plan jako swoją prywatną inicjatywę. W związku z powyższym proszę Pana Ambasadora o skomunikowanie go z odpowiednimi czynnikami amerykańskimi, wytwórniami filmowymi itp. Być może udałoby się uzyskać także pomoc oficjalnych czynników amerykańskich, również w zakresie filmowym.” Minister Spraw Zagranicznych wierzy także w patriotyzm, życzliwość i zaangażowanie Polaków w Stanach Zjednoczonych. Na zakończenie listu prosi ambasadora Ciechanowskiego „o pomoc w uzyskaniu odpowiednich funduszów od Polonii amerykańskiej na uzyskanie subsydiów na zrealizowanie powyższego filmu.” Czy w pierwszej połowie roku l944 nie jest za późno na realizację? Czy jest w ogóle szansa na zainteresowanie Ameryki tym polskim projektem? „Po kilku rozmowach i spotkaniach – powie mi profesor Jan Karski w grudniu l987 roku – wiedziałem już, że rok wcześniej zmarnowano po prostu okazję i że z każdym miesiącem będzie coraz trudniej zainteresować amerykańskie wytwórnie kłopotami Polaków. Polonia zupełnie nie rozumiała propagandowego znaczenia podobnej produkcji. Nasz MSZ w Londynie od początku konsekwentnie stał na stanowisku, że funduszy nie tylko nie da, bo nie ma i że to jest moje indywidualne przedsięwzięcie. Minister Romer potwierdzał wprawdzie, że zaaprobowany przez Rząd scenariusz jest ważny, ale o realizację imprezy, bo tak się wyrażał – mieli się martwić Karski z Ciechanowskim... Ambasador Ciechanowski pomaga Karskiemu w nawiązaniu odpowiednich kontaktów i w marcu l944 autor projektu raportuje do Londynu o „nawiązaniu łączności z najważniejszymi firmami w Hollywood.” – Wygrywam jak mogę – melduje premierowi Mikołajczykowi – argumenty opierające się na posiadanych przeze mnie materiałach oraz przypuszczalnie wartości, jakie zapewniam osobiście producentowi, dostarczając mu autentycznych, ścisłych dokumentarnych, a nie wydumanych danych. Argumenty te zdaje się chwytają. W jego optymistycznej ocenie własnych planów pomóc powinien kontakt z produkcją amerykańskich wytwórni. Filmem Karski interesował się jeszcze w latach szkolnych i studenckich, kino odwiedzał nawet podczas misji kurierskich np. Budapeszcie i Paryżu w roku l940, a później, nawet dość często – w Londynie. Podczas pierwszego pobytu w Stanach Zjednoczonych w roku l943 zgodę na „wyjście do kina” uzyskał od ambasadora Ciechanowskiego wcześniej od zezwolenia na spotkania z politykami czy dziennikarzami. Obok powszechnie uznanej za nieudaną, a tak chętnie wspominaną w jego raportach „Misję do Moskwy” miał okazję zapoznać się z dokumentalnymi obrazami w reżyserii Franka Capry z serii „Dlaczego walczymy” ukazującymi genezę konfliktu ideologicznego z faszyzmem”. Zobaczył serial „Poznaj naszych przyjaciół” o dokonaniach i problemach różnych krajów Podziemnej Europy. Był oczywiście na nagrodzonym Oscarami dokumencie klasyka hollywoodzkiego kina – Johna Forda, który dla propagandy wojennej, jako szef zespołu realizatorskiego marynarki wojennej, przygotował filmy „Bitwa o Midway” oraz „7 grudnia”. W latach wojny amerykańskie wytwórnie filmowe nie zamierzały nie skorzystać z szansy, jaką daje zainteresowanie kinem nawet – a może szczególnie – w momentach przełomowych dla kraju. Nie mnie osądzać, czy zaangażowanie Hollywood w propagandę wojenną było tylko aktem patriotyzmu, czy zainteresowaniem zyskami; prawdopodobnie łączono oba te filary, aby nie wypaść z rynku, nawet w czasie wojny. Obok wspomnianych już obrazów Forda w latach l942–1944 powstały filmy poświęcone walkom amerykańsko-japońskim, m. in. „Rozkaz: utrzymać wyspę”, „Pamiętajcie o Pearl Harbor”, „Bataan”, „Bohaterki Pacyfiku”. Walki o Anglię z udziałem amerykańskich lotników przypominać miały „Jankes w RA F-ie”, „Bije dwunasta”, zrealizowane w ślad za „Dowódcą eskadry” i „Korkociągiem”, wyświetlanym w kinach już w roku l941. Z ważniejszych dokonań wojennej propagandy trzeba jeszcze wymienić opowiadające o francuskim ruchu oporu filmy Jeana Renoira „To jest mój kraj” i „Krzyż lotaryński” oba z roku l943. W tym samym roku pojawiły się na ekranach: „Północna gwiazda”, poświęcona okupowanej wsi rosyjskiej, „Księżyc zachodzi” i „Ostrze ciemności” opowiadające o norweskich konspiratorach, „Szaleniec Hitler” o bohaterskich Czechach z ruchu oporu oraz zrealizowany przez Fritza Langa bardzo ciekawy film „Kaci też umierają” ze scenariuszem Bertolda Brechta. „Oglądałem filmy o odważnych amerykańskich lotnikach i marynarzach, okrutnych Japończykach, o bohaterskich konspiratorach sowieckich, norweskich i francuskich, oczywiście nie pamiętam tytułów – wspominał będzie Jan Karski w czasie jednej z naszych wielogodzinnych rozmów w Bethesda pod Waszyngtonem. – Nie było Polaków z naszej Armii Krajowej, jakby w ogóle nie istniała. Walkę naszego kraju z Niemcami reprezentowała komedia o grupie polskich aktorów, w roku l939 ściganych i prześladowanych przez gestapowców, z których sala śmiała się do rozpuku. Wygłupiający się i udający groźnych Niemcy mnie kojarzyli się, niestety, z kopniakami, jakie od im podobnych, zebrałem podczas przesłuchań i z moim rozbitym uchem. Konspiracja polska w tym filmie wyglądała na jakąś jedną wielką operetkę i – o ile mi wiadomo – reżysera nawet krytykowano o proniemieckie spojrzenie na wojnę.” W czasie zapisywania tej relacji w grudniu 1987 roku nie wiedziałem, o jakim Profesor mówi filmie i dopiero dziesięć lat później uda mi się ustalić, że mógł w roku l944 oglądać film „Być albo nie być” wyreżyserowany przez Ernsta Lubitscha. Reżyserowi rzeczywiście zarzucano, że chociaż jako Żyda do wyjazdu z Niemiec zmusili go naziści, to w swojej komedii bardziej ośmiesza... Polaków. Z każdym tygodniem l944 „sprawa filmu rozwija się – raportował Karski ministrowi Kotowi – nie tak, jak przewidywaliśmy w Londynie” i po rozmowach z wielką ilością osób w New Yorku, Waszyngtonie i Detroit oceniał, że „nie da się zrealizować idei scenariusza, przywiezionego z Londynu.” „Nastroje polityczne dla Polski i Polskiego Ruchu Podziemnego, a przede wszystkim dla Polskiego Rządu, są tutaj tego rodzaju, że film posiadający taką tendencję, jak ja określiłem, nie ma żadnych prawie szans.” Z dalszych zdań raportu wynikało, że producenci obawiają się ryzyka, nieaktualności filmu za dziesięć miesięcy, a spodziewają się „kompromisu w sprawach polsko-rosyjskich”. „Rząd ma dość słabą pozycję w sferach producentów filmowych – nie chcą robić mu reklamy. Ludzie ci w ogóle nie wiedzą, jak się rozwinie sprawa polska, uważają ją za niepewną i nie zaryzykują dużego filmu, tak zdecydowanie przedstawiającego łączność między ruchem podziemnym, a Rządem oraz tak przedstawiającego ruch podziemny. Pierwsza reakcja każdego z nich była, że jeżeli robi się film obrazujący całość zagadnienia ruchu podziemnego, to należy uwzględnić także bohaterstwo partyzantów sowieckich i udział organizacji komunistycznych. – Jednocześnie podkreślali – przypominał Jan Karski – że jeżeli uczynię to, film stanie się kontrowersyjny, co także nie jest im na rękę. Przedstawiciel jednej z największych wytwórni filmowych powiedział mi nawet wprost: „polski ruch podziemny jest zagadką i będzie jeszcze zagadką. Być może okaże się za kilka miesięcy, że jedyną siłą żywotną, która będzie miała siłę na przyszłość, będą komunistyczne ośrodki organizacyjne. Jak można żądać od nas abyśmy w tej sytuacji produkowali film tego rodzaju?” Następne zdania z raportu emisariusza Karskiego starałem się wyjaśnić ze znawcami amerykańskiego rynku filmowego, ale – przyznaję – nie udało się to zadanie. Nie miałem możliwości zapytać bowiem profesora Karskiego, dlaczego w roku l944, w okresie wielkiej popularności amerykańskich filmów wojennych włączył do raportu informacje, że „za dużo wyprodukowano tego rodzaju filmów, a wytwórnie filmowe Hollywood straciły w sumie w ciągu ostatniego roku około 2.000.000 dolarów w związku z h a m o w a n i e m (podkreślenie Karskiego) produkcji filmów na tematy wojenne. Można przypuszczać, że informacja ukazała się w prasie, a możliwe też, że podano ją emisariuszowi, gdy zabiegał o realizację swego pomysłu. Po informacji o stratach Hollywood Jan Karski dodaje: „jak więc liczyć na to, że jakaś wielka wytwórnia filmowa na własną rękę, opierając się na moim scenariuszu i na moich informacjach, przystąpi do produkcji politycznego filmu – nie można. Nie przewidzieliśmy tego w Londynie, nie przewidzieliśmy, że dla filmowego businessmana sprawa polska przedstawia się jeszcze w gorszym świetle niż dla świata politycznego.” Dla odbiorców raportu przygotował autor swego rodzaju pocieszenie; „wiadomość, że amerykańska firma Columbia zgodziła się na wyprodukowanie filmu, nie tak politycznego, jak mój scenariusz, poza tym w znacznie silniejszym stopniu rozwijający sprawy żydowskie, jeżeli subwencjonowalibyśmy taki film w wysokości około 50 000 dolarów”. Telegramy od ministra Kota z Londynu ponaglały emisariusza do „dalszych starań w sprawie filmu”, ale nadal nie było mowy o jakichkolwiek „zaliczkach.” Niespodziewanie to słowo pojawiło się w zupełnie innym kontekście. Przeglądając projektowany przez Karskiego scenariusz znany agent literacki i wydawca, Emery Reeves nie tylko proponuje zaliczkę i podział zysków, ale obiecuje, że po wydaniu książki filmowcy „sami się zgłoszą do autora.” – Warunki finansowe przyjąłem bardzo ciężkie dla siebie – informuje Karski ministra Kota 30 czerwca l944 roku. – Chcę jak najsilniej zainteresować finansowo mojego agenta, ażeby zapewnił książce tym większą eksploatację. Wychodzę z założenia, że ważniejszy jest efekt propagandowy. Ten „efekt propagandowy” to wydanie „Story of a Secret State”; w nakładzie 360 000 egzemplarzy. – Książka została napisana przeze mnie przypadkowo – ocenia Jan Karski w raporcie, przygotowanym 15 stycznia l945 roku i przypomina, że przecież „przyjechał po raz wtóry do USA w marcu l944 r. z poleceniem starania się o zorganizowanie filmu o Polskim Ruchu Podziemnym oraz wygłaszania odczytów o Polsce pod okupacją niemiecką”. W czasie pisania tego raportu książka jeszcze nie zeszła z listy bestsellerów.

***

Będzie jednak musiał runąć mur berliński i mury PRL -owskiej cenzury, aby „Tajne państwo. Opowieść o polskim podziemiu” – bo taki jest polski tytuł bestsellera Jana Karskiego – w 1999 roku mogło ukazać się w Warszawie. Czy zrealizowany w Hollywood obraz Polski Podziemnej, którego podstawą miał być scenariusz pióra Karskiego, cieszyłby się większym powodzeniem od jego książki? Nie wiadomo, ale z całą pewnością na pudełkach z kopiami filmu trudniej byłoby autorowi wpisywać autografy...

Wykorzystano: „I Raport p. Karskiego z pobytu w USA ”, „II Raport p. Karskiego z pobytu w USA ”, „Czwarty raport p. Karskiego z pobytu w USA [bez daty]”, „Raport p. J. Karskiego, dat. 22 VII 1943” (w) Dokumenty Jana Karskiego, Archiwum Instytutu Hoovera, Stanford University w Kalifornii, kopie w zbiorach autora. Raport o książce „Story of a Secret State” Jan Karski dat. 15 stycznia l945 r. (w) Instytut Polski i Instytut im. Gen. Sikorskiego w Londynie, kopia w zbiorach autora. „Raport Znamirowskiego – Karskiego z jego podróży do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej” w roku l988, zbiory Archiwum Zakładu Historii Partii (obecnie Archiwum akt Nowych) teczka: Poczta od Rządu nr 17, sygn. 202/I/19. Listy i telegramy Jana Karskiego do ministra informacji i dokumentacji rządu RP w Londynie, profesora Stanisława Kota (w) Archiwum Instytutu Hoovera, kopie w zbiorach autora. Notatki nieuporządkowane Jana Karskiego do planowanych wspomnień (w) archiwum prywatnym Jana Karskiego (rok l987) oraz relacje profesora Karskiego, nagrywane i spisywane w listopadzie i grudniu l987 roku, zbiory autora. Jan Karski (właśc. Jan Kozielewski, 1914–2000), przed wojną pracownik MSZ , w czasie okupacji oficer ZWZ – AK , emisariusz władz Polski Podziemnej m.in. do Paryża, Londynu i Stanów Zjednoczonych. Po wojnie wykładowca w Szkole Służby Zagranicznej Georgetown University w Waszyngtonie. Doktor honoris causa siedmiu uniwersytetów. Uhonorowany Krzyżem Walecznych, Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy, medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” a także najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300