2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Z kart historii Jędrzej Czerep Sierpień NR 4 (25) 2011

Mit Kresów czy tradycja „krajowości” – dylematy sąsiedztwa

Wspólne wejście Polski i Litwy do strefy Shengen otworzyło przed mieszkańcami obydwu krajów nieznane wcześniej możliwości. Swobodne poruszanie się pomiędzy Kownem, Wilnem, Mariampolem, Suwałkami i Sejnami, które dziś wydaje się czymś absolutnie naturalnym, było nie do pomyślenia w okresie międzywojennym, kiedy granica polsko-litewska była zamknięta. Niewiele lepiej wyglądała sytuacja w okresie sowieckim, kiedy kontakty międzyludzkie ponad granicami także były ograniczone. Rozdzielenie historycznych ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego (obejmującego większość dzisiejszej Białorusi i Litwy, oraz skrawki Polski i Ukrainy) było spełnieniem się złego snu „krajowców”, przedwojennych intelektualistów, którzy próbowali bez skutku pogodzić zwaśnione narodowości.


Jeśli nie Wielkie Księstwo, to co?

W czasach, kiedy w tym zakątku Europy egoistyczny młody nacjonalizm zagłuszał trzeźwy ogląd sytuacji, krajowcy zdawali się być, zależnie od odcienia (ruch nie był jednorodny), reliktami poprzedniej epoki albo niepoprawnymi marzycielami. Ziemiańska gałąź tego ruchu była przedłużeniem tradycji Księstwa w wersji mickiewiczowskiej: kultywowała dwurzędową tożsamość (Litwin z pochodzenia, Polak z narodowości „politycznej”), pragnęła ją przy tym uwspółcześnić. Z sympatią odnosiła się do narodowości, które w przeciągu XIX i początku XX wieku nabrały samodzielności. Jeden z najwybitniejszych liderów ruchu, Michał Römer pisał: „Lud Białoruski, jak i litewski, nie uważałem za coś dla mnie obcego: uważałem wszystko krajowe, Litwinów u nas, Białorusinów na wschodzie Litwy historycznej, Polaków po dworach i miastach – za jedną całość krajową, jeno różnojęzyczną”. Bardziej radykalnie i demokratycznie nastawione młodsze pokolenie chciało aktywnie kształtować obraz swojego kraju w oparciu o równorzędność wszystkich zamieszkujących je narodów. Stanisław Swianiewicz pisał w 1932 roku: „Dążeniem naszym jest, aby tak, jak niegdyś dla koncepcyj unijnych zostało pozyskane możnowładztwo i szlachta, tak dziś na tle nowej rzeczywistości socjalnej dla ideałów federalizmu krajowego pozyskać jak najszersze masy”. W tym samym programowym artykule dowodził: „Gdyby na terenach dawnego W. Ks. Litewskiego oraz na terenach polskich i ukraińskich zapanowały stosunki narodowościowe podobne do szwajcarskich, moglibyśmy się stać poważnym współczynnikiem organizowania się świata cywilizacji zachodniej”. Tym, co łączyło krajowców różnych opcji było przywiązanie do najlepszych tradycji wielokulturowego Wielkiego Księstwa, tak bardzo niezrozumiałych dla większości im współczesnych.

Pobierz cały artykuł w formacie PDF

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300