2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Europa i Świat Maksymilian Podstawski Sierpień NR 4 (25) 2011

Rola Niemiec w Europie środkowej

„Niemcy są najważniejszym krajem Unii Europejskiej, ale nie do takiej Unii zapisywała się reszta Europy – nie zapisywała się do Mitteleuropy, którą dobrze pamięta”. Tak zakończył swój artykuł Peter Zeihan, amerykański politolog i ekspert w znanej nam już firmie Stratfor, zajmującej się doradztwem w dziedzinie bezpieczeństwa. Uważa on, że dzięki euro Niemcy stały się najważniejszym krajem Unii Europejskiej i chcą strefę euro, a nawet całą UE przebudować na własną modłę. Dzięki wspólnej walucie Niemcy urosły w siłę, a słabsze gospodarki utraciły motywację do zwiększania swojej konkurencyjności. Po II wojnie światowej niemiecką politykę wojskową podporządkowano NATO, a ekonomiczną Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej (obecnie Unii Europejskiej). Struktury te zaprzęgły niemiecki kapitał i gospodarczą energię w szerszy twór i spełniały niemieckie potrzeby ekonomiczne tak, by Niemcy nie musiały zaspokajać ich drogą militarną. Euro zaprojektowano jako narzędzie pacyfikowania Niemiec.

Zeihan zwraca uwagę, że w ciągu ostatniej dekady koszty pracy w Niemczech prawie się nie zmieniły, natomiast w większości innych krajów UE znacząco wzrosły (o 13% w Austrii, 22% we Francji, 23% w Belgii, 24% w Holandii, 28% w I rlandii, 31% w F inlandii, 32% we Włoszech, 33% w Hiszpanii oraz o 35% w Grecji). Niemcy osiągnęły obecnie to czego nie zdołały osiągnąć przez tysiąc lat wewnątrzeuropejskich walk. Od momentu powstania euro wszyscy partnerzy Niemiec z unii walutowej tracą na konkurencyjności w stosunku do tego kraju, niektórzy nawet o ¼. W rezultacie pożyczają pieniądze (głównie od Niemiec) na zakup importowanych towarów (głównie z N iemiec), ponieważ ich pracownicy nie są w stanie konkurować cenowo (głównie z powodu Niemiec). Dotyczy to również państw, które jeszcze nie wstąpiły do strefy euro. Kraje w rodzaju Niemiec (tj. te bardziej niż pozostałe uprzemysłowione) preferują wysokie stopy procentowe, by przyciągnąć kapitał inwestycyjny. Produkują towary o tak wielkiej wartości dodanej, że pozostają one konkurencyjne. Zeihan uważa, że obecnie wspólna waluta europejska to nie kaftan bezpieczeństwa dla Niemiec, ale odskocznia do ich sukcesu. Jego zdaniem niemieckie elity polityczne sądzą obecnie, że Niemcy mają prawo przebudować zasady rządzące strefą euro i Unią Europejską pod kątem swych interesów i na własnych warunkach.

Jeszcze dalej niż Zeihan idzie w swych rozważaniach i wnioskach francuski historyk Emmanuel Todd w rozmowie zamieszczonej w tym samym numerze Newsweeka. Twierdzi on, że Berlin żegna się dziś z Europą i rozpoczyna własną grę na globalnej scenie. Niemiecki problem Europy powraca, tyle, że tym razem ma wymiar ekonomiczny, a nie jak w przeszłości militarny. Niemcy zdołali narzucić sobie ostry reżim polegający na zamrażaniu płac i obniżeniu w ten sposób kosztów pracy. Skutkuje to co prawda obniżeniem poziomu ich życia, ale daje ich państwu bardzo wyjątkową pozycję. Niemcy skarżą się, że muszą dopłacać do UE, ale w siłę urosły dzięki wspólnej walucie. Inne kraje strefy euro nie mogą już poprawić swej konkurencyjności poprzez dewaluację swych walut.

Pobierz cały artykuł w formacie PDF

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300