Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
2009 rok w głównej mierze definiowany był przez ekonomiczne aspekty zmian zachodzących na arenie międzynarodowej. Osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych, pogłębiający się kryzys tożsamościowy Europy, makroekonomiczna zapaść państw surowcowych (przede wszystkim Iranu, Rosji oraz Wenezueli) czy gospodarczy cud Chińskiej Republiki Ludowej – wszystkie te wydarzenia urosły do rangi głównych wektorów geopolitycznych ostatnich kilkunastu miesięcy. Niemniej jednak, kluczową konsekwencją światowego kryzysu ekonomicznego będzie zrodzenie się nowego obrazu stosunków międzynarodowych w sferze bezpieczeństwa, wojskowości i obronności. Już w drugiej połowie 2010 roku zostanie zaprezentowana nowa koncepcja strategiczna Paktu Północnoatlantyckiego, zaś Federacja Rosyjska – zupełnie nieprzypadkowo – będzie kontynuować paneuropejską debatę na temat zaproponowanego przez siebie projektu nowego traktatu o bezpieczeństwie zbiorowym na Starym Kontynencie. Świat, w tym także Moskwa, wyczuwa bowiem, iż nadszedł czas dogłębnych zmian w sferze priorytetów i hierarchii wartości twardych aspektów bezpieczeństwa.
Niemniej jednak, aby zrozumieć prawdziwe cele Rosji w tej dziedzinie, nie wystarczy przeanalizować uchwalonej w ubiegłym roku nowej rosyjskiej strategii bezpieczeństwa narodowego czy pochylić się nad zatwierdzoną w lutym bieżącego roku zmodyfikowaną doktryną militarną. Kwestią o priorytetowym znaczeniu pozostaną w znacznej mierze, niezależne od samych aktorów globalnych, zmiany w anarchicznej przestrzeni stosunków międzynarodowych, gdzie splatają się ze sobą teoria bezpieczeństwa i intelektualne paradygmaty polityczne.
Rosja z jednej strony wciąż próbuje przekonać Europejczyków do swojego statusu kreatywnego architekta w tym obszarze, z drugiej zaś permanentnie kontynuuje swoją politykę „ambiwalentnych geopolitycznych uczuć”. Jak zauważył kiedyś słusznie Dmitry Orlov brak naturalnych granic czyni z Rosji kraj predysponowany do politycznej paranoi. Dlatego też od dawna Moskwa zaprogramowana jest na tworzenie jak największej liczby stref buforowych wokół swojego terytorium i budowania swojej tożsamości w oparciu o poszukiwanie wrogów. To niekończący się proces stanowiący istotną część rosyjskiej mentalności, choć toczący się – niejako dla zachowania pozorów – równocześnie z rosyjską chęcią przemodelowania euroatlantyckiej architektury bezpieczeństwa. Pytanie tylko czy Rosja jest w stanie zaproponować akceptowalne dla świata zachodniego rozwiązanie dylematu niepewności w świecie pokryzysowym? Czy rosyjskie dokumenty, wynikające z potrzeb polityki obronnej (strategia bezpieczeństwa narodowego i doktryna militarna) oraz projekt nowej architektury bezpieczeństwa tworzą spójną wizję walki z zagrożeniami współczesności?