Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Wybory parlamentarne 27 września 2009 roku z pewnością odpowiedziały na część pytań dotyczących przyszłości polityki wewnętrznej czy gospodarczej RFN. Globalny kryzys ekonomiczny odcisnął swoje piętno zwłaszcza w sposobie myślenia o tych dwóch aspektach życia politycznego. Wydawałoby się, że tym samym należy się spodziewać zmian także w niemieckiej polityce zagranicznej, jako że pokryzysowy obraz stosunków międzynarodowych wymusi z pewnością na wielu rządach pewne modyfikacje w ich dotychczasowej strategii międzynarodowej. Pomimo wstępnych przesłanek świadczących o możliwości zmian, m.in. rosnącego niezadowolenia społeczeństwa niemieckiego z obecności Bundeswehry w misji afgańskiej, nie należy się jednak spodziewać znaczącej metamorfozy niemieckich elit w spojrzeniu na politykę zagraniczną i dyplomację. Od zjednoczenia Niemiec ten obszar bowiem należy uznać za jeden z tych, który w największym stopniu nacechowany jest obecnością ponadpartyjnego konsensusu, co jednocześnie umożliwiało sukces dotychczasowej aktywności rządów niemieckich na arenie międzynarodowej. Obraz polityki zagranicznej po wrześniowych wyborach parlamentarnych zachowa tym samym swoje status quo, choć z pewnością pewne jego elementy zostaną przez nowy rząd uwypuklone.
Nowy sojusz
Wybory parlamentarne w Niemczech zakończyły dotychczasową współpracę CDU/CSU z SPD. Nowy rząd, zgodnie z wcześniejszymi prognozami, utworzą partie chadeckie (CDU/CSU) wraz z partią liberalną (FDP). Stworzony tym samym sojusz będzie miał politycznie charakter bardziej naturalny niż dotychczasowa wielka koalicja chadeków z socjaldemokratami. Rząd CDU/CSU-FDP także w dziedzinie polityki zagranicznej będzie nie tylko mniej nacechowany rywalizacją, szczególnie widoczną w ostatnich miesiącach na linii Angela Merkel – Frank-Walter Steinmeier, ale równocześnie można się spodziewać bardziej kohezyjnej polityki nowej koalicji w sprawach międzynarodowych, przede wszystkim ze względu na brak widocznych różnic programowych.
Nowym ministrem spraw zagranicznych został przewodniczący FDP Guido Westerwelle. Liberałowie w kampanii wyborczej z wielką chęcią eksponowali swoje współczesne i historyczne doświadczenie w polityce zagranicznej, zaś sam Westerwelle, zarówno przez media, jak i własną partię, prezentowany był jako potencjalny kontynuator polityki liberała Hansa-Dietricha Genschera – ministra spraw zagranicznych RFN w latach 1974–1992. Osoba Westerwellego, posła do Bundestagu od 1996 roku, gwarantuje kontynuację dotychczasowych najważniejszych kierunków w niemieckiej polityce zagranicznej, a także sprawną współpracę z kanclerz Angelą Merkel – co będzie z pewnością istotne przy realizacji niemieckiej racji stanu.