Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
W chwili gdy upadł model dwublokowości świata po rozpadzie Związku Radzieckiego, Polska znalazła się w nowej sytuacji politycznej. Przestał istnieć Układ Warszawski, swą moc straciły dotychczasowe pakty i porozumienia. Wzajemne oczekiwania, zwrócone ku przełamaniu zimnowojennych podziałów przyniosły w kolejnych latach historyczną zmianę, kształtującą na nowo polityczną mapę Europy. Podstawą tego procesu nie były jednak rozwiązania narzucone komukolwiek przemocą, lecz suwerenny wybór społeczeństwa wynikający z odrzucenia komunizmu.
Polska poszukiwała i nadal to czyni, w sojuszu z europejskimi parterami, a także ze Stanami Zjednoczonymi. Szybko postępujące odwrócenie się plecami do naszego największego wschodniego sąsiada od początku lat 90-tych zaowocowało pogorszeniem się stosunków. Potrzeba zbudowania od nowa stosunków traktatowych z Rosją oraz rozstrzygnięcie wszystkich kwestii spornych pozostałych po ZSRR, to obecne priorytety działania polskiego MSZ. W pewnej mierze udało się to osiągnąć, choć nie brakowało przy tym potknięć i napięć na linii Warszawa – Moskwa.
Polityka Polski wobec Rosji po 1991 roku (podobnie jak polityka USA i większości państw europejskich) opierała się na założeniu, że upadek komunizmu nieuchronnie doprowadzi do jednoznacznego wyboru demokracji i gospodarki rynkowej jako ostatecznego celu rozwoju państwa rosyjskiego. Jednym z podstawowych założeń polityki polskiej było przy tym silne przekonanie, że najskuteczniejszą drogą budowania partnerstwa i współpracy jest jak najszybsze rozpoczęcie procesu pojednania obu narodów.