2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Opinie i komentarze Dr Mariusz Kosieradzki Sierpień NR 4 (25) 2011

Bieda w badaniach sondażowych

Bieda ma wiele wymiarów. Część z nich potrafi wychwycić ekonomia (w szczególności wymiar dochodowy – w dużym stopniu obiektywny)1, część socjologia (subiektywne opinie o swojej, rodziny, naszej i innej grupy społecznej sytuacji materialnodochodowej) 2. Obie te dyscypliny naukowe wspierane są przez statystykę. Wiele o biedzie wiedzą znawcy polityki społecznej i polityki w ogóle. Ta ostatnia czasem więc „żeruje” na biedzie, by zdobyć (odebrać), bądź (i) utrzymać władzę. Trzeba brać pod uwagę różne miary ubóstwa – z jednej strony miary subiektywne (sondażowe), własne oceny respondentów ich sytuacji finansowomaterialnej, a z drugiej strony miary „w miarę” obiektywne tj. minimum socjalne i minimum egzystencji. Celem niniejszej analizy jest przedstawienie społecznego (socjologicznego) wymiaru ubóstwa w Polsce3. Ma ono zasadniczo wymiar subiektywny. „Badania sondażowe dostarczają informacji o subiektywnym postrzeganiu własnej sytuacji finansowej. Można więc przypuszczać, że subiektywna ocena nie zawsze w pełni pokrywa się ze „stanem realnym”, ale zawsze wskazuje na poczucie bezpieczeństwa materialnego bądź stopień społecznych frustracji. Warto jednak podkreślić, że w przeszłości wielokrotnie okazywało się, iż wyniki badań sondażowych dotyczące obiektywnych wskaźników sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych były zbieżne z wynikami Głównego Urzędu Statystycznego.”4 Warto więc konfrontować „twarde” dane GUS-u (i w terenie WUS-ów) z informacjami, które pozyskujemy dzięki ogólnopolskim, reprezentatywnym badaniom sondażowym. Według Barbary Szackiej – „Bieda jest kategorią niejednoznaczną nie tylko w kategoriach ilościowych. Jest także zróżnicowana jakościowo. Bez względu na przebieg granicy ubóstwa pewne jednostki i rodziny znajdują się tuż za nią, inne w znacznym od niej oddaleniu. Bieda jednych i drugich jest inną biedą. Odmienna jest też bieda krótkotrwała i przejściowa, związana z wyda rzeniami losowymi czy cyklem życia jednostki bądź rodziny oraz bieda długotrwała. Jeszcze inna jest bieda chroniczna towarzysząca człowiekowi przez całe życie, a nawet przekazywana następnemu pokoleniu i spychająca do underclass.5 Socjolodzy podkreślają szczególne konsekwencje biedy. Mianowicie chodzi o jej działanie wykluczające. To wypychanie na margines społeczny, tworzenie outsiderów wzmacnia istotnie bezrobocie, bezdomność, zerwanie więzi, wzmacnia patologie społeczne i nietolerancję (związaną ze stereotypami) itd. Ponadto, gdy bieda jest długotrwała „towarzyszy jej poczucie wstydu, upokorzenia i poniżenia. Prowadzi to do samoizolacji społecznej i skłonności do zamykania się w kręgu najbliższej rodziny.6 „Ubóstwo (...) prowadzi do kumulacji niedostatków. Niskie dochody ograniczają bądź wręcz uniemożliwiają nie tylko zaspokajanie podstawowych potrzeb bytowych (...). Ograniczają także uczestnictwo w życiu społecznym, które jest nierozłącznie związane z wydatkami. Kosztuje nie tylko bilet do kina, muzeum, codzienna gazeta, abonament radiowy i telewizyjny, ale nawet załatwienie sprawy w wielu urzędach, które często wymagają złożenia podania opatrzonego znaczkiem skarbowym. Kosztuje także komunikacja: przejazdy, telefony, listy, co utrudnia kontakty ze znajomymi, jak również członkami rodziny mieszkającymi w innych dzielnicach czy miejscowościach.7

-----------------------------------

1 Według ekonomistów ubóstwo absolutne oznacza poziom poniżej minimum niezbędnego dla zaspokojenia potrzeb związanych z wyżywieniem, ubraniem i dachem nad głową. Ubóstwo relatywne mierzy się dystansem do sytuacji przeciętnej – za biednych uważa się ludzi otrzymujących mniej niż połowę przeciętnych dochodów. (...) Według definicji ubóstwa subiektywnego biedni są ci, którzy sami siebie uważają za biednych, mają poczucie upośledzenia finansowego lub sądzą, że biedne jest społeczeństwo. Polska bieda. Kryteria. Ocena. Przeciwdziałanie, pod red. S. Golinowskiej, wyd. IPiSS , Warszawa 1996 2 Badanie subiektywnego ubóstwa jest w tym przypadku domeną socjologii. 3 Większość danych pochodzi z prowadzonych od 15 lat przez CBOS badań opinii respondentów „na temat zasięgu ubóstwa w Polsce”. 4 Falkowska Macieja, Zasięg biedy i postrzeganie ludzi biednych w Polsce. Komunikat z badań przygotowany na XI Ogólnopolski Zjazd Socjologiczny Rzeszów-Tyczyn, CBOS Warszawa, wrzesień 2000, s. 1. Badanie to zrealizowano w dniach 1–6 czerwca 2000 roku na 1098-osobowej reprezentatywnej próbie losowo-adresowej dorosłych mieszkańców Polski. 5 Szacka Barbara, Wprowadzenie do Socjologii. Oficyna Naukowa, Warszawa 2003, s. 313 6 Op. cit., s. 343 7 Op. cit., s. 313 8 Na podstawie – Falkowska Macieja, Zasięg biedy... op. cit., s. 26. 9 Op. cit., s. 26 10 Odsetki nie sumują się do 100, gdyż ankietowani mogli wskazać więcej niż jedną „kategorię” biednych. 11 Op. cit., s. 28

Społeczna definicja biedy8

„W świadomości polskiego społeczeństwa bieda kojarzy się z ubóstwem absolutnym”. Biedny to ktoś, kto nie ma na chleb, na życie, na utrzymanie „dachu nad głową” (opłaty za czynsz, opał, gaz, elektryczność), na zaspokojenie innych elementarnych potrzeb, takich jak: ubranie, buty, środki czystości, rzadziej – na ochronę zdrowia (leki, leczenie). Według tej definicji biednym jest ktoś, kto nie ma środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb. (...). Jednak osoby, które same doświadczają niedostatku, większy nacisk kładą na to, że dla ludzi biednych zagrożenie stanowi głód, niezaspokojenie potrzeb żywnościowych i ubraniowych”.9 Na pytanie omawianego tu sondażu – „Kim zazwyczaj są, czym się zajmują ludzie naprawdę biedni?”, respondenci najczęściej wymieniali bezrobotnych (67%); emerytów, rencistów (22%); „zwykłych ludzi, którzy pracują, ale zbyt mało zarabiają (ludzie o niskich dochodach, bez wykształcenia, kwalifikacji itp., ale też pracownicy sfery budżetowej – naukowcy, nauczyciele, inteligencja, pracownicy służby zdrowia, ludzie dopiero startujący w dorosłe życie, bez dobrego startu)” – (18%); rolnicy, byli pracownicy PGR (9%); ludzie sami sobie winni (alkoholicy, lenie, rodziny patologiczne, margines społeczny (7%); rodziny wielodzietne (5%); bezdomni (3%); ludzie trudniący się zbieraniem butelek, odpadków na śmietniku, żebracy (3%) itd.10 Interesująca jest w tym miejscu ocena rolniczej biedy. Respondenci – „nieliczni (9%) uważają, że rolnicy i byli robotnicy PGR są biedni”.11 Nijak się to ma do zarówno subiektywnej, jak i obiektywnej oceny „swojej” (swojskiej?) biedy dokonywanej przez rolników i mieszkańców wsi; można mówić o paradoksie tych ocen – stosowne dane zamieszczono w dalszej części tej analizy (s. 105–106). Do wspomnianej społecznej definicji biedy analitycy CBOS proponują – jako uzupełnienie – dodać „postrzeganie przyczyn, które sprawiają, że niektórzy ludzie popadają w biedę. W zależności od tego, czy pytamy o to, kim są ludzie biedni, czy też o przyczyny popadnięcia w biedę, na pierwszym miejscu ankietowani wymieniają bezrobotnych bądź bezrobocie. Bezrobocie jako najważniejszą i – jak można sądzić – niezawinioną przyczynę ubóstwa wskazują zgodnie przedstawiciele różnych grup społecznych. (...). Na drugim miejscu znalazły się szeroko rozumiane skutki transformacji (polityka rządu, brak opieki ze strony państwa), a następnie ogólna sytuacja społeczno-gospodarcza (wysokie ceny, koszty utrzymania przy niskich płacach, rentach, emeryturach itp.).”12

Bieda obiektywna a bieda subiektywna

Biorąc pod uwagę pierwsze kryterium biedy obiektywnej tj. najniższe średnie dochody „w polskim społeczeństwie najbardziej zagrożone ubóstwem są rodziny badanych pozostających bez stałego zatrudnienia, a także rolników oraz rodziny wieloosobowe. Wielkość rodziny jest jednym z czynników najsilniej wyznaczających jej kondycję finansową – im mniej osób liczy gospodarstwo domowe, tym lepsze są jego warunki materialne”. Trzeba pamiętać, że poziom wykształcenia należy obecnie do najważniejszych determinant sytuacji finansowej rodzin.13 Im lepiej wykształceni tym lepiej sytuowani. Nie jest to „sztywna” zależność, o czym doskonale wiedzą np. nauczyciele, nauczyciele akademiccy, wielu zwłaszcza młodszych lekarzy. Istotna będzie w tym miejscu uwaga metodologiczna. Ankieterzy realizujący sondaże odnotowują wzrastającą niechęć respondentów do deklarowania wysokości swoich dochodów przypadających na osobę w rodzinie. Ten wskaźnik staje się istotnie mało wiarygodny (w zasadzie takim już był od dawna – deklaracja respondenta co do swoich dochodów często dochody te zaniżała, a dziś zaniża znacząco). Kolejna determinanta to wielkość miejsca zamieszkania respondentów – „im mniejsza miejscowość, tym niższe średnie dochody przypadają na jej mieszkańca”14. Oczywiście tak jest z wieloma wyjątkami, ale statystycznie wyżej wymieniona zależność jest zasadniczo prawdziwa. „W latach ’93–’95 ponad połowa badanych określała poziom życia swoich rodzin jako biedny lub skromny. Pod koniec roku ’95 zaczęło przybywać osób, którym żyje się „średnio”, zmniejszyła się natomiast grupa żyjąca gorzej (skromnie i biednie). Stan ten utrzymał się do drugiej połowy roku ’97. Od tego momentu odnotowujemy powolny wzrost liczby rodzin żyjących skromnie i biednie (z 40% w roku ’97 do 47% obecnie). (.. ) W 2000 roku 8% Polaków uważało, „że ich rodziny żyją bardzo biednie, (...) 39% każdego dnia musi liczyć się z groszem (żyjemy skromnie – musimy na co dzień bardzo oszczędnie gospodarować).15 W 2000 roku „spośród grup społeczno- zawodowych największe poczucie braków finansowych mają rolnicy, z których 21% przyznaje się do biedy, a dalsze 45% do bardzo oszczędnego gospodarowania pieniędzmi (życie na skromnym poziomie). (...) Ogólnie można stwierdzić, że życie biedne i skromne częściej jest udziałem gospodarstw wiejskich niż miejskich (...). Poczucie zagrożenia biedą narastało w latach 1997–2000 z 12 do 18% (Boję się biedy i nie wiem, jak sobie poradzimy). 16 W dalszej części cytowanego w tym miejscu komunikatu CBOS dowiadujemy się, że „w sferze zagrożenia ubóstwem w Polsce (w 2000 roku – przyp. M.K.) znajduje się od 33% do 45% społeczeństwa”17 – według oszacowanego przez respondentów dochodu, „od którego zaczyna się bieda”; w czerwcu 2000 było to – 378 zł miesięcznie na osobę w rodzinie. Ubóstwo subiektywne: „subiektywny poziom życia zależy w znacznej mierze nie tylko od rzeczywistych warunków, ale także od aspiracji oraz postrzegania sytuacji innych ludzi, do których się porównujemy, czyli tzw. grup odniesienia”. „Z dotychczasowych doświadczeń wiadomo, że tego rodzaju odczucia społeczne wykazują silne powiązania z postrzeganiem rzeczywistości społecznej i politycznej, zachowaniami wyborczymi, aktywnością społeczną itp.”18 Warto w tym miejscu podkreślić, że „każda grupa społeczna ma „własny” próg biedy finansowej”.19 Mamy tu więc ciekawy problem badawczy, warty zainteresowania socjologów, ekonomistów i politologów (polityków). Ponadto różnice pod tym względem między regionami kraju lub grupami społeczno-zawodowymi nie zawsze muszą dokładnie odzwierciedlać prawdziwe różnice w obiektywnie mierzonych warunkach bytu. (.. ). Sytuację materialną swoich gospodarstw domowych najlepiej oceniają (wrzesień-listopad 2007 – przyp. M.K.) mieszkańcy województwa podlaskiego, a następnie pomorskiego, wielkopolskiego, śląskiego i dolnośląskiego. Najgorzej sytuacja ta oceniana jest w województwach świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim i lubelskim”. 20 Zaskakuje pierwsze miejsce województwa podlaskiego, przy jego zasadniczo rolniczo-wiejskiej strukturze. Może Podlasiacy to urodzeni optymiści? Może – przyzwyczajeni do niedostatku – zadowalają się niewielką tego dostatku poprawą? Dochody z migracji zarobkowej licznej rzeszy mieszkańców Podlasia? Te i jeszcze inne pytania oraz poszukiwane na nie odpowiedzi stanowić mogą ciekawą podstawę (inspirację) badań. Innym aspektem wspomnianej poprawy warunków bytu jest kwestia komu się ten byt ostatnio poprawił? „Poprawę sytuacji dostrzega tylko około 5% rodzin żyjących biednie i nieco ponad 10% rodzin żyjących skromnie, ale aż około dwie trzecie rodzin określających swoją sytuację jako dobrą lub bardzo dobrą”.21 „Wśród aktywnych zawodowo w najgorszym położeniu (w 2000 roku znajdowali się – M.K.) rolnicy, z których aż 74% uważa się za subiektywnie biednych”. Biorąc „poprawkę” na charakterystyczną dla tego środowiska skłonność do narzekania to i tak bardzo wysoki odsetek. „Do biednych zalicza się (zaliczają się sami) dwie piąte robotników niewykwalifikowanych (40%), prawie co trzeci robotnik wykwalifikowany (31%) oraz ponad jedna czwarta pracowników fizyczno-umysłowych (27%). W relatywnie lepszym położeniu znajdują się pracownicy umysłowi niższego szczebla, w najlepszym – kadra kierownicza i inteligencja”.22 Zadziwia uznawanie się za biednych tak wielu robotników wykwalifikowanych! Tu mamy właśnie wspomniany wcześniej paradoks – zasadnicza różnica między oceną rolniczej biedy z zewnątrz przez „przeciętnego” Kowalskiego (respondenta CBOS -u) a taką oceną samych rolników. Czy to niewiedza „przeciętnego” Nowaka (przede wszystkim mieszkańca miast, miasteczek)? Czy też skłonność rolników do narzekania i „czarnowidztwa” (nierzadko uzasadniona)? „Na wsi, co by nie było się przeżyje”, a z drugiej strony, gdy pieniądze są naprawdę potrzebne to ich nie ma – częściej na co dzień jest się – będąc rolnikiem – biednym,a od święta na chwilę bogatym... Oczywiście to stwierdzenie i wcześniejsze hipotezy nie dotyczą wszystkich rolników a także wszystkich „Nowaków”. Biorąc pod uwagę inne zmienne niezależne, to najbardziej biedę subiektywną odczuwali (w 2000 roku) respondenci w wieku 55–64 lat (47%); z wykształceniem podstawowym (54%); mieszkańcy wsi (47%); renciści i bezrobotni (odpowiednio 58% i 57%) i co ciekawe osoby z jednoosobowych gospodarstw domowych (50%). „W Polsce odnotowujemy duże zróżnicowanie w poziomie zagroże nia biedą. Ubóstwo wyraźnie wiąże się z wykształceniem, kwalifikacjami badanych, stosunkiem do zatrudnienia i miejscem zamieszkania”.23 Według cytowanych tu badań CBOS najbardziej zagrożeni biedą są (chodzi o – badanych żyjących w ubóstwie obiektywnym, osiągających średni miesięczny dochód na osobę w rodzinie nie wyższy niż wartość progowa biedy): respondenci w wieku 25–34 lata (44% badanej próby / prób/), o wykształceniu zasadniczym zawodowym (44%), mieszkańcy wsi (49%), rolnicy (63%), bezrobotni (70%), w sześcioosobowych i większych gospodarstwach domowych (66%). Porównując biednych obiektywnie z biednymi subiektywnie mamy dwie zasadnicze rozbieżności. Z jednej strony są to osoby w wieku 25–34 lata a z drugiej respondenci z przedziału wiekowego 55–64; sześcioosobowe i większe gospodarstwa domowe versus jednoosobowe). Co do „pokrywania się” tych dwóch bied tu i tu mamy najbardziej biednych – mieszkańców wsi, rolników oraz bezrobotnych i rencistów. Dane te trzeba odnosić w pierwszej kolejności do kosztów utrzymania w mieście, miasteczku i na wsi; kosztów ponoszonych przez „singli” i przez rodziny wielodzietne itd.

-----------------------------------

12 Op. cit., s. 29–30; 13 Op. cit., s. 3; 14 Op. cit., s. 3; 15 Op. cit., s. 6–7; 16 Op. cit., s. 9; 17 Op. cit., s. 11; 18 Op. cit., s. 10; 19 Op. cit., s. 13; 20 Subiektywne oceny warunków bytu i zaspokojenie potrzeb. Komunikat z badań „Warunki życiowe społeczeństwa polskiego: problemy i strategie”, CBOS Warszawa, luty 2008, s. 5; 21 Op. cit., s. 8; 22 Falkowska Macieja, Zasięg biedy..., op. cit., s. 17

Jak się dziś żyje w Polsce?

Powyżej zamieszczone dane zaczerpnięte z pracy Pani Macieji Falkowskiej: Zasięg biedy i postrzeganie ludzi biednych w Polsce. Komunikat z badań przygotowany na XI Ogólnopolski Zjazd Socjologiczny Rzeszów- Tyczyn, CBOS Warszawa, wrzesień 2000, stanowią punkt wyjścia do oceny, jak się dziś żyje w Polsce? Tylko punkt wyjścia, gdyż 7–8 lat odstępu (przerwy) w badaniach sondażowych to w czasie, który „rządzi” badaniami sondażowymi prawie przepaść – chyba, że mamy szczęście doprowadzić do końca z góry, dobrze zaplanowane badania panelowe. Na podstawie ostatnich sondaży stwierdzić można, że „maleje liczba osób oceniających swoje gospodarstwo domowe jako żyjące biednie lub skromnie. Jeszcze w 1994 roku wynosiła ona łącznie 52%, podczas gdy pod koniec 2007 roku ukształtowała się na poziomie 29%. W tym samym okresie znacznie wzrosła liczba osób oceniających swoje warunki materialne jako średnie lub dobre (z 47% do 70%).24 Ponadto czytamy we wnioskach z następnego sondażu25, że „na pod stawie naszych wieloletnich badań można uznać, że w latach 1988–2007 zaszły pozytywne zmiany (...) kondycji psychicznej społeczeństwa”. Na pytanie: „Czy może Pan(i) powiedzieć o sobie, że należy Pani(i) raczej do ludzi szczęśliwych, czy też pechowych?” – respondenci odpowiadali na tak i na nie przy wyraźnym społecznym zróżnicowaniu. Poświęćmy swoją uwagę pechowcom – „im niższe wykształcenie i dochody per capita w rodzinie oraz gorsze warunki materialne gospodarstwa domowego, tym mniej respondentów uznających się za szczęściarzy, a tym więcej na ogół tych, którzy określają się jako pechowcy.”26 Poczuciu życiowego pecha sprzyja też średni i starszy wiek (powyżej 45 lat). Najczęściej jednak towarzyszy ono ludziom znajdującym się w trudnym położeniu życiowym – żyjącym w złych warunkach materialnych (22%), bezrobotnym (22%), rencistom (20%) oraz osobom dotkniętym traumą rodzinną, tzn. śmiercią współmałżonka, rozwodem lub separacją (24%). „Według badań przeprowadzonych jesienią 2007 roku na próbie liczącej około 40 tysięcy respondentów, w Polsce 4,2% gospodarstw domowych doświadcza prawdziwej biedy, nie może zaspokoić nawet podstawowych potrzeb, a ponad jedna czwarta (28,8%) żyje skromnie, musi na co dzień bardzo oszczędnie gospodarować. Wynika z tego, że co trzecia polska rodzina dotknięta jest niedostatkiem, ponad połowa utrzymuje się na średnim poziomie, a co siódmej dobrze się powodzi.”27 W tym kontekście ważne są taktyki i strategie walki z osobistą i rodzinną biedą. Możemy o nich się dowiedzieć z wyżej cytowanych badań CBOS . W pierwszej kolejności chodzi o gospodarność, następnie o zaciskanie pasa i o zadłużanie się, a następnie o poprawę sytuacji materialnej „za pomocą pracy i podnoszenia kwalifikacji”. „Z kolei co czwarta rodzina (25,2%) próbuje sobie radzić podejmując rozmaite formy zarobkowania. (.. ) Niemal co czwarta rodzina (24,0%) ogranicza się do najbardziej biernej strategii, zdając się na pomoc rodziny lub instytucji oraz decydując się na wyprzedawanie rzeczy z domu. „Natomiast strategię krańcowo odmienną, wymagającą najwięcej inwencji, przedsiębiorczości, stosuje najmniej gospodarstw domowych (15,4%). Poprawiają one swoją sytuację materialną rozwijając własną działalność gospodarczą, obracając pieniędzmi i korzystnie je lokując, a także kupując wartościowe przedmioty i nieruchomości oraz zajmując się wynajmowaniem lokali lub dzierżawieniem ziemi.

-----------------------------------

23 Op. cit., s. 13; 24 Subiektywne oceny warunków bytu..., op. cit., s. 2; 25 Polacy o swoim zadowoleniu z życia, szczęściu i pechu w latach 1988–2007. Komunikat z badań CBOS , Warszawa, styczeń 2008; 26 Op. cit., s. 2; 27 Sposoby poprawy sytuacji materialnej stosowane w gospodarstwach domowych. Komunikat z badań CBOS „Warunki życiowe społeczeństwa polskiego: problemy i strategie.” Warszawa, marzec 2008

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300