2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Opinie i komentarze Dariusz Klimczak Sierpień NR 4 (25) 2011

Młodzi politycy - szansa czy problem?

Naturalną cechą młodych działaczy politycznych jest to, że narzekają na porządek zaprowadzony przez starszych po fachu kolegów. Młodzi narzekają, że mają zbyt mały udział w podejmowaniu decyzji. Narzekają, że jest ich zbyt mało we władzach, a kariera przebiega zbyt wolno, czego najczęstszym - według nich - powodem jest wciąż mocno trzymająca się "stara wiara".

Naturalną zaś cechą starszego pokolenia polityków jest to, że uważają młodych adeptów polityki za mało doświadczonych, a tym samym za mało odpowiedzialnych do podejmowania określonych decyzji oraz zajmowania poważnych stanowisk. Wiąże się to zwykle z ograniczaniem udziału młodych we wszelkiego rodzaju władzach. Dlaczego?

Ponieważ młodzi są w gorącej wodzie kompani, podejmują pochopne i nie do końca przemyślane decyzje. Przejaskrawiam problem? Być może, ale prawda zawsze pozostanie taka, że młode pokolenie jest przekonane, że z nim nadchodzi lepszy świat; stara gwardia jest przekonana, że wraz z nią ów lepszy świat odchodzi. W ten sposób koło się zamyka.

Dwa miesiące temu zadałem moim kolegom i koleżankom z młodzieżówki pytanie: po co młodzi ludzie w polityce? Nie ma chyba prostszego pytania dla człowieka, który każdego dnia prze do przodu, rozpycha się łokciami, kształci i szkoli - jednym słowem - zabiega o to, aby być jak najwyżej w polityce i mieć wpływ na podejmowanie decyzji. Nie ma chyba też prostszego pytania, aby młody człowiek wreszcie powiedział, co chce robić, jak chce to robić i dlaczego właśnie on? Zanim jednak podzielę się z państwem wiedzą na ten temat, chciałbym zwrócić uwagę na problem, którego praktycznie nikt nie zauważa.

Młodzi dla starszych czy starsi dla młodych?

W okresie przedwyborczym pojawiało się szereg publikacji na temat: za kim w tych wyborach pójdzie młodzież? Po wyborach natomiast analizowano dlaczego młodzi nie poszli za tym lub za tamtym lub dlaczego zrezygnowali z głosowania na tę partie i poszli głosować na tamtą. Nikt natomiast, ale to absolutnie nikt nie napisał o tym, dlaczego młodzi nie poszli za młodymi. Nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że w Polsce ciągle rządzi pokolenie polityków, które doszło do władzy po przełomie roku '89 i do dzisiaj trwa, zmieniając jedynie nazwy partii z ramienia, których uzyskują mandaty. Nikomu nie chciało się podjąć analizy lub nawet zadać prostego pytania: dlaczego w Polsce po roku '89 nie nastąpiła stabilizacja sceny politycznej, systemu partyjnego pomimo że aktorów mamy ciągle tych samych? Dlaczego wszyscy mówią, że mają dość tych samych twarzy, tych samych polityków i ciągłych roszad, a mimo to nie ma społecznego nacisku na odmłodzenie polskiej polityki? No i najważniejsze pytanie: dlaczego dziennikarze nie podejmują tego tematu? Czy aż tak przyzwyczaili się do "starej gwardii"?

Ciekawe jest, że media zwracają uwagę na młodych polityków - posłów, ale to tylko w aspekcie sławnego nazwiska (np. Wałęsa, Tusk, Marcinkiewicz) lub wykazujących ponad przeciętne zdolności PR (np. Bielan, Kamiński). Poza tymi wątkami temat pokolenia młodych polityków jest pomijany. Oczywiście nie będę wspominał w tym miejscu o wybrykach młodzieżówek partyjnych, które zawsze cieszyły się zainteresowaniem, nie tylko zresztą mediów. Z premedytacją pomijam także zeszłoroczny wątek młodzieżowy w "Dzienniku", który według mnie został potraktowany nawet szeroko, lecz po macoszemu, bez dyscypliny tematycznej oraz zabiegów o wyciąganie jakiś głębszych wniosków.

Czy Polska jest wyjątkiem?

Otóż nie. We Włoszech krążą takie dowcipy: Z czym nasi przywódcy będą mieli największy kłopot? Z prostatą! Gdzie Spielberg nakręci "Jurassic Park 4"? W naszym parlamencie!

Na żartach się nie kończy. We Włoszech doszło do wypowiedzenia otwartej wojny: młodzi wypowiedzieli ją starym, a konkretnie generacji '68, która 40 lat temu, w czasie studenckiej rewolty wywalczyła władzę i do dzisiaj ją dzielnie trzyma. We Francji nie jest lepiej, ale tę ratuje w miarę młody rząd zafundowany niedawno przez Sarkozy'ego. Tak czy owak parlamenty Włoch i Francji to istny areopag starców: 70-cio i 80-cio letni deputowani to norma. Dlatego oba kraje mają najstarsze parlamenty w Europie, ponieważ są w objęciach pokolenia '68. Świetnie ten stan rzeczy opisuje Piotr Kowalczuk w tygodniku "Polityka" (2/2008). Dowiedzieć możemy się tam, że problem nie tkwi jedynie w parlamentach - partie polityczne w tych krajach postępowały przez lata bardzo podobnie. Zdaniem Louisa Chauvela francuska lewica w konsekwencji już się rozpadła, a jeśli nie podejmie drastycznych kroków, po prostu zniknie ze sceny politycznej. Dlaczego? Ponieważ nie wychowała sobie następców i - jak pisze Chauvel - zamiast zrobić miejsce młodym, po prostu bezceremonialnie odstawiła ich na boczny tor.

Wymieniony wyżej socjolog ostrzega, że konsekwencji społecznych takiego stanu rzeczy i takiego postępowania uniknąć się nie da, a będą tym większe, im później dojdzie do wymiany elit.

Zatem, czy warto tak zaciekle bronić własnych przywilejów, stanowisk i dostępu do władzy? Ceną jest przyszłość ugrupowania politycznego, a także kraju.

Polityka: młodym wstęp wzbroniony?

Nie jest tajemnicą, że każdy początek jest trudny, także i ten w polityce. Młodzi ludzie, napełnieni ideologią, szczytnymi ideami oraz kolorową wizją wielkich możliwości zmian na lepsze zderzają się z twardymi, betonowymi realiami polityki. Ale nie są bezbronni i skazani na porażkę. Dlatego "młody" często równa się "zagrożenie".

Wielu starszych polityków niestety nie rozumie potrzeb młodzieżowych. Nie rozumie także ich pomysłów lub nie potrafi w odpowiedni sposób ich wykorzystać. Wtedy młodzi schodzą na bok lub intensyfikują swoje działania, a starsi koledzy czują się zagrożeni. Czują, że polityka, ich styl i metody działania mogą zostać wyparte przez innowacyjność młodego pokolenia polityków.

Prawda jest taka, że ci "starsi politycy" doskonale pamiętają, ile trudu kosztowało przeforsowanie swoich pomysłów, kiedy byli młodzi. Czy pozwolą, aby ich teraz wyparły jeszcze nowsze idee?

Są trzy metody działania; pierwsza z nich zakłada całkowitą blokadę dla młodych działaczy i ich pomysłów. Wtedy teoretycznie są bezpieczni, ale skazują się na niemiłe określenia "betonów", "leśnych dziadków" etc., czyli ludzi, którzy w polityce, na kierowniczych stanowiskach chcą dożyć wieku Matuzalema. No i beton też kiedyś pęka - jeżeli napór będzie silny i długotrwały, to młodzi wkraczając na scenę w dużym rozpędzie eliminują "beton" całkowicie. Do dna.

Metoda druga jest chyba najbardziej korzystna dla obu stron, a przede wszystkim dla jakości polityki. Metoda oparta na systematycznym, regularnym i proporcjonalnym "wdrażaniu" młodych ludzi do określonych obszarów działalności politycznych. Umiejętne korzystanie z tej metody jest gwarancją pełnego wykorzystania potencjału partii politycznej; czyli wykorzystania cech i zdolności obu pokoleń polityków. Tego typu uzupełnianie kadrowe i szkolenie nowego pokolenia to logiczna polityka szukania następców oraz kompetentnych kontynuatorów rozpoczętego dzieła.

Trzecia metoda to postawienie tylko na młodych, ale przeważnie tylko na młodych, która raczej nie zdaje egzaminu ze względu na prosty czynnik: polityka to także doświadczenie, obycie, dyplomacja. To są cechy, których najlepiej uczy się we wspólnej pracy ze starszym pokoleniem polityków. Młodość pozostawiona sama sobie może narazić określoną politykę na błędy, pochopność etc.

Podsumowując tę myśl - młodzi ludzie w partii powinni być dla starszego kierownictwa niczym dłuto Pigmaliona; siłą twórczą i narzędziem, które może ożywić dane dzieło, czyli w tym przypadku ugrupowanie partyjne. Natomiast nigdy nie powinni być traktowani jako zagrożenie.

Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym!

Każdy, kto zna się choć trochę na rynku wie, że jeżeli ktoś zarabia to i chętnie inwestuje we własną firmę! Analogicznie jest w polityce; mądre kierownictwo danej partii powinno inwestować w firmę. A co jest najlepszą inwestycją? Młodzi ludzie, którzy przy właściwym kierunku rozwoju zawodowo-naukowego tworzą w danej partii profesjonalne, wykształcone kadry.

Zestawienie entuzjazmu oraz innowacyjności młodych ludzi z doświadczeniem i obyciem starszych, to gwarancja pomyślnego rozwoju partii. Bo tak, jak głosi stara maksyma - nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym! Trzeba wiedzę praktykować, a zapewnić to mogą starsi koledzy z partii, którzy pokierują młodzież na właściwe tory, właściwe funkcje i stanowiska. Wiedza bez doświadczenia, to ikarowy lot w polityce. Przekonało się o tym już wielu...

Młodości, dodaj mi skrzydła!

Ale do rzeczy - po co młodzi w polityce? Mówiąc krótko: przyszłość to rozwój i innowacyjne zmiany (zresztą odnosi się to nie tylko do polityki), a synonimem takich rozwiązań jest właśnie młodość. Młody wiek jest przysłowiowymi "skrzydłami" wszelkich działań. Młody człowiek nadaje dynamikę wielu sprawom, nie lubi stagnacji, zaniechań oraz konformizmu, które to są często hamulcami rozwoju danej dziedziny życia. Kiedy innowacyjność młodych ludzi połączymy z ich kreatywnością, to efekty mogą być zdumiewająco korzystne dla określonego podmiotu politycznego. Trzeba tylko chcieć i rozumieć potrzebę opieki nad młodym narybkiem w partii. Korzyści będą obopólne: młodzi będą się uczyć, nabierać nowych umiejętności oraz rozwijać, a starsi będą mieć satysfakcję, że za ich plecami stoi profesjonalna ekipa, która i pomoże w razie potrzeby, i doradzi, i zagwarantuje pomyślny rozwój "firmy" w przyszłości.

Młodzi ludzie to skrzydła partii politycznej! To żagle, w które dmucha wiatr historii i posuwa cały okręt do przodu! Łapiąc wiatr w duże żagle możemy mieć pewność, że okręt daleko zapłynie - i zrobi to szybciej niż inne statki. Dlatego warto mieć duże, silne i wielkie żagle, jeżeli chce się płynąć w dalekie podróże po często niespokojnych oceanach polityki.

Nie możesz powstrzymać postępu? Udawaj postępowca!

Hasło stare jak świat, które funkcjonuje pod wieloma analogiami. To motto niestety towarzyszy także wielu politykom. Ciężko jest im być "pro młodzieżowym", to udają młodzieżowców. Doskonałym przykładem może być sytuacja dotycząca niedawnych zmian w SLD. Kosmetyka i nic poza tym.

Natomiast zmiany dokonane w LPR podyktowane były innymi przesłankami choć analogia wydaje się ta sama. Chroniczny brak kadr, świeżości w partii oraz zaplecza politycznego dla jednego człowieka, wymogły na Romanie Giertychu działania na rzecz jak najszerszego wdrożenia do kierownictwa partii ludzi młodych. W tym przypadku "Młodzież Wszechpolska" była gwarantem mocnej pozycji Giertycha w partii, a tym samym zapewniała ciągłości pokoleniową, której ewidentnie lidze brakowało. Fakt, że cała "operacja" skończyła się pozaparlamentarnie nie zaprzecza słuszności wcześniej postawionych tez.

Byłoby bardzo mądrze, gdyby starsi politycy nie traktowali swych młodszych kolegów jako rywali, konkurencję czy perspektywiczne zagrożenie, lecz jako partnerów i prawdziwych podopiecznych. Warto, aby nie udawali też młodzieżowców, lecz rzeczywiście nimi byli. Ponieważ młodzi mają wiele innych zdolności, niż rozklejanie plakatów, fakturowanie, zbieranie podpisów czy naklejanie znaczków. Dużo większe!

Co powiedzieli moi koledzy?

No właśnie, ponieważ wszystkie dotychczasowe hasła to tylko moje myśli oraz stan faktyczny w poszczególnych krajach europejskich. Ale co myślą o tym problemie inni młodzi działacze polityczni - z różnych stron Polski i w różnym wieku? Bo jak wiadomo - szef młodzieżówki nie byłby sobą, gdyby nie stawał pierwszy na barykadzie walki o jak najszerszy udział młodych w polityce! Po to mnie wybrali i codziennie mam zasypiać i budzę się z tą samą myślą: jak wprowadzić nasze pokolenie na szerokie wody uczestnictwa politycznego! Aby wreszcie realizować nasze postulaty, aby wreszcie "robić" politykę w naszym stylu i wreszcie "po naszemu" zmieniać świat na lepsze!

Oto wybrane fragmenty z esejów moich kolegów na podjęty temat:

Władysław Kosiniak-Kamysz, 26 lat, Kraków, lekarz

[...] Entuzjazm, radość życia i wielki zapał do działania to jakże ewidentne cechy młodości, które tak bardzo przydają się w aktywności politycznej. To my dajemy impuls i zmuszamy naszych starszych kolegów do wytężonej pracy, poszerzamy horyzonty.

Ważną rolę odgrywamy w kampaniach wyborczych zarówno pracując w sztabach, jak i będąc kandydatami. Czy jakakolwiek partia jest w stanie sobie poradzić bez młodych w czasie wyborów? [...] Wielkim walorem młodości jest zdolność do porozumienia i łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Gdy w "dorosłej polityce" nie było miejsca na rozmowę i zrozumienie, my toczyliśmy dialog z różnymi ugrupowaniami w programie " Młodzież kontra...". Pomimo różnicy poglądów potrafiliśmy osiągać konsensus, razem współdziałać i realizować różne projekty - to dobra lekcja dla dojrzałej polityki.

Mariusz Ciszak, 27 lat, Konin, inspektor ds. funduszy europejskich

[...] Ile czasu trwa proces kształtowania charakteru polityka, czy jest to proces samoistny, ktoś się rodzi liderem, a ktoś inny nie? Jak ważne są kadry "na dole" i w jaki sposób nimi zarządzać? Jak długo młody człowiek powinien uczyć się od starszych koleżanek i kolegów zachowań i gry politycznej, zanim stwierdzi się, że jest przygotowany? Czy w partiach politycznych w Polsce wychowuje się młodych polityków, czy raczej, to czy ktoś się przebije, to wynik ruletki i szczęśliwych zbiegów okoliczności, a może to przeznaczenie?

W 2001 roku Lech Falandysz pisał na łamach "Polityki": "marzy mi się, że kiedyś, może już niedługo, to właśnie młodzi ludzie, dokonają jakościowej rewolucji w polskiej polityce, że stanie się ona bardziej profesjonalna, rzetelna i skuteczna, że mniej będzie w niej amatorszczyzny, krętactwa, bałaganu i indolencji" [...]

Jakub Adam Struzik, 23 lata, Płock, student prawa UW

[...] Niezwykle pożądane są pozytywne przykłady przełamujące stereotypy.

Ostatnio 26-letni działacz FML i PSL odmówił zaszczytu przyjęcia teki ministra pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska. Chciał bowiem ukończyć studia i zdobyć specjalizację lekarską, stać się profesjonalistą w swojej dziedzinie. Pracując nadal na rzecz społeczeństwa obywatelskiego i lokalnych społeczności nie chciał iść śladem młodych polityków, których jedyną umiejętnością i sukcesem były codzienne występy medialne i zachwalanie swych promotorów.

Niekompetencja, nijakość, bezideowość, brak wizji i społecznych sukcesów to częste cechy młodego w polityce. Wielu można przypisać cechę BMW(bierny,wierny ale mierny).

Rozwinięte społeczeństwo obywatelskie samo eliminuje takich ludzi z życia publicznego. Aktywność nas samych to jedyna droga do naprawy aktualnego stanu rzeczy. [...]

Bartosz Kiczor, 18 lat, Warszawa, maturzysta

[...] W sejmie polskim nie ma partii stricte ludzi młodych, ponieważ partia ta nie miałaby szans dostać się do parlamentu. Wyborcy wolą oddawać swoje glosy na osoby starsze. Może dlatego, że kojarzą je z doświadczeniem życiowym, zawodowym czy też wysoką kulturą, choć to ostatnie nie zawsze się sprawdza. Za młodego polityka uważa się człowieka ok. 30-tki a nawet 40-tki. Jest to błędne rozumowanie, a to dlatego że zainteresowanie człowieka polityką następuje w czasie szkoły średniej, choć nie jest to powszechne - i tak już niestety pozostaje [...]

Młodzież jest bardziej tolerancyjna, co sprawia, że jest otwarta na nowoczesne myśli i prawdy, co też sprawia, że stajemy się coraz bardziej cywilizowanym społeczeństwem. Należy tworzyć Polskę nowoczesną, przyjazną dla imigrantów z całego świata, otwartą na ich kulturę, tradycję i religię. Ludzie młodsi są żądni poznawania świata bardziej niż pokolenia starsze, tym samym młodzi łatwiej przyjmują wizje życia we wspólnocie europejskiej - o wolnym, tolerancyjnym charakterze [...]

Tym samym nam jako młodym pozostaje kształcić się, interesować się otaczającym nas światem w tym polityką w sposób mający uwrażliwić angażowanie się społeczne. Gdy w przyszłości przyjdzie nasz czas, będziemy mogli prezentować nasze, nowoczesne poglądy na świat i przekonać starszych, że można nam zaufać, ponieważ wszyscy chcemy żyć w Europie bez granic, w społeczeństwie przyjaznym i dostatnim.

Katarzyna Sławecka, 22 lata, Radzyń Podlaski, studentka psychologii

[...] Wszyscy dookoła starają się nam wmówić, że to od nas zależy przyszłość, że w młodych siła, a paradoksalnie młody człowiek, chcący zaistnieć w polityce często na starcie jest skreślony właśnie przez to, że jest MŁODY - bo, jak sądzą starsi i "mądrzejsi" koledzy, a to nie ma doświadczenia, a to ma zbyt idealistyczne podejście do wielu spraw itd.

Te tendencje powinny jak najszybciej ulec zmianie, tym bardziej, że według mnie niezaprzeczalny wydaje się fakt, iż młodzi ludzie są niezwykle w polityce potrzebni, nadając jej nową jakość i wyznaczając w niej nowe standardy.

Po pierwsze, obecne pokolenie młodych to w większości ludzie świetnie wykształceni i wbrew temu, co się sądzi nie pozbawieni doświadczenia, które zdobywają na przeróżnych wyjazdach zagranicznych, stypendiach etc. Są bardziej tolerancyjni, otwarci na świat, aktywni i pełni zapału. Wielu z nich to liderzy różnych grup, społeczności, zaangażowani w wiele inicjatyw społecznych, politycznych itd.

Po drugie, dla młodych ludzi polityka nie jest celem samym w sobie, ale jedynie stanowi środek, dzięki któremu mają możliwość eksponowania potrzeb swojego pokolenia. Poza tym działalność polityczna pozwala wzbogacać im swoją wiedzę, doświadczenie i stanowi etap w ich ogólnym rozwoju [...]

Warto zauważyć, że młodzi ludzie nie mają też na sobie piętna historii i przeszłości, a niosą ze sobą nowe ideały, pomysły, inicjatywy. Zdają sobie sprawę, że szacunek dla przeszłości, kontynuacja pewnych ideałów poprzedników oraz pogodzenie przeszłości z przyszłością są bardzo ważne, ale też mają świadomość, że w polityce nie można tkwić w martwym punkcie, a trzeba się zmieniać wraz z przeistaczającą się dookoła rzeczywistością [...]

Kiedy w Polsce (wreszcie) zejdzie ze sceny politycznej elita władzy, która weszła na tę scenę w roku 1989? Jakie zmiany - w związku z tą wymianą - czekają nasz kraj? Czy wreszcie polski system partyjny polityczny ustabilizuje się? Czy powstaną trwałe partie polityczne? Tego typu pytań jest bardzo wiele. Tak samo wiele, jak i oczekiwań wiążących się z młodym pokoleniem Polaków - nie tylko tych zapatrzonych w politykę.

Na koniec jeszcze rzecz, która mnie niedawno tak samo rozbawiła, jak i zasmuciła. Otóż kiedy wydawało się, że wszelki słuch o Janie Marii Władysławie Rokicie zaginął i wszyscy pogodzili się z myślą, że jego powrót do polityki jest mało prawdopodobny, pewne środowisko dziennikarskie - ni z tego, ni z owego - zaczęło domagać się powrotu Rokity do polityki. O zgrozo! Nie dość, że nikomu nie chce się pisać o roli młodych ludzi w polityce, to jeszcze zaczynają domagać się powrotu "zgranych kart" polskiej polityki. Ale wróćmy jeszcze do Rokity. O jakież to były analizy: cóż straciła polska polityka wraz z Rokitą, czego będzie brakować, co mógłby wnieść, co naprawić etc., etc. Eh, załamuję ręce nad takimi wywodami. Dlaczego? Nie dlatego, że mam coś przeciwko Rokicie. Wręcz przeciwnie - zawsze uważałem go za poczciwego człowieka. Tylko na miłość boską! Ten człowiek był w tylu partiach, że aż nie potrafię zliczyć. Każda kolejna to klapa (PO na razie dobrze się trzyma, ale to dopiero po jego odejściu - można by zażartować) i kolejna cegiełka zepsuta przy próbie budowy trwałego, stabilnego systemu partyjnego i politycznego w Polsce! Dla mnie to bardzo ważny czynnik. Zresztą politycy pokroju Jana Rokity - choć bardzo inteligentni i specjaliści w swoich dziedzinach - do polityki naszego kraju, oprócz własnego nazwiska, nic szczególnego nie wnieśli. Nie wnieśli czytaj: nie zbudowali, nie zmienili na lepsze, nie zakończyli określonych wojen i problemów. A to dla mnie liczy się najbardziej.

Dariusz Klimczak
27 lat
klimczak@wp.eu
www.dariuszklimczak.blog.onet.pl

  • Doktorant Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego
  • Absolwent Wydziału Historycznego i Studium Nauczycielskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim
  • Prezes Zarządu Krajowego Forum Młodych Ludowców

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300