Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
W Nowym Roku dziennik „Rzeczpospolita” zaproponował „dziewięć umiarkowanie bolesnych reform”, które pozwolą zaoszczędzić publiczne pieniądze i efektywniej je wydawać”. Tradycyjnie pod reformatorski nóż w pierwszej kolejności poszła Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. „Rzeczpospolita” zaproponowała sześć następujących zmian w systemie realizowanym przez KRUS:
Dyskusję nad przedstawionymi zmianami zapoczątkowała Aleksandra Fandrejewska tekstem „Miliardy topione w rolniczej Kasie”, gdzie pisze, że „Prawie 16 mld dotacji nie pomaga wsi się unowocześnić, za to wspomaga rozdrobnienie i ubóstwo”.
Taki pogląd świadczy o niezrozumieniu istoty problemu albowiem dotacja do systemu realizowanego przez KRUS uzupełnia jedynie środki niezbędne do sfinansowania świadczeń emerytalno-rentowych rolników, czyli sfery socjalnej, a nie gospodarczej i to jest jej głównym zadaniem. Natomiast problem wspierania rozwoju indywidualnego rolnictwa, jego unowocześnienia, a przede wszystkim poprawy struktury agrarnej to już zupełnie inne zagadnienia.
Poprawa struktury gospodarstw rolnych to nic innego, jak ograniczenie ich dotychczasowej liczby, a to jest związane z nieodzownym przechodzeniem rolników do zajęć pozarolniczych. Tymczasem wzrasta bezrobocie, które najczęściej, jak zwykle dotyka ludność wiejską, szczególnie tzw. dwu zawodowców, posiadaczy drobnych gospodarstw rolnych. Nie samo rolnictwo jako takie, a słabość całej gospodarki skutkuje petryfikowaniem „archaicznej” struktury agrarnej.