Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Wybory posłów, senatorów, samorządowców są w demokracji często nie przewidywalne. W wyborach do Parlamentu Europejskiego tym razem niespodzianek raczej nie było. Sondażowe rezultaty polskich wyborów (zarówno jeśli chodzi o sondaże przed jak i po wyborcze), jak mało kiedy, nieznacznie odbiegały od ostatecznych wyników podanych przez Państwową Komisję Wyborczą. Niemniej wybory te uznać trzeba za istotny probierz nastrojów społecznych w określonym czasie i w określonym miejscu pomimo małej, choć nieco większej niż w 2004 roku, frekwencji.
W UE nie ma jednolitego prawa wyborczego, trudno więc traktować wyniki wyborów do końca porównywalne, mimo, że posłowie wybierani są według podstawowych przez UE przyjętych zasad tj. w powszechnym, wolnym, tajnym i proporcjonalnym glosowaniu. Pamiętajmy też, że wybory te odbywają się w różnych terminach. Są to wybory konkretnych polityków, wskazywanych, rekomendowanych przez ich partie. Jednym to pomaga, innym raczej nie. Kandydaci mają więc dylemat – czy wiązać się z partią, czy iść wraz z nią (ale jednak z boku), czy samemu być sobie sterem.
PO stworzyło coś na kształt Frontu Jedności Narodu wpisując na swoje listy Danutę Hubner, Mariana Krzaklewskiego, Jerzego Buzka. „Jednak – z różnych względów – racjonalność decyzji wyborczych jest ograniczona i tak naprawdę wielu głosujących zawierza rekomendacjom partii politycznej, z którą się utożsamia.” Ważne dla nas – socjologów polityki – są te różne względy.
Wybory europejskie angażują przede wszystkim młode pokolenie z dużych miast; młodą inteligencję. Wystarczy ocenić frekwencję i wyniki głosowania w Warszawie. Szczególnie pod tym względem wyróżniał się Ursynów i Mokotów. Stawia to partie mające swój elektorat na wsi i w małych miasteczkach w znacznie trudniejszej sytuacji. Z całą pewnością zaważyło to na wynikach PSL , które zdobyło nieco więcej głosów niż 4 lata temu, ale zdobyło o jeden mandat mniej. Obecnie obowiązująca ordynacja wyborcza premiuje bowiem duże partie. W poprzednich wyborach mandaty zdobyło siedem komitetów wyborczych, w tym roku tylko cztery.
Ciekawe są konteksty europejskich wyborów, zwłaszcza kontekst regionalny i lokalny. To trudne dla kandydatów wybory. Jak tu pogodzić ich lokalne „osadzenie” z europejskimi aspiracjami? Jaką w tym kontekście wybrać kampanię wyborczą? W tych warunkach większe szanse mają dotychczasowi europosłowie, mogący pochwalić się konkretnymi sukcesami w „wyciskaniu brukselki”. Wyniki wyborów te prawdę potwierdziły. W ogóle nie łatwo teraz nowicjuszom zaistnieć w polityce.