Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Motto: „Żyjemy w świecie tworzonym przez ludzi, a zatem z pomocą polityki nie zdołamy osiągnąć absolutnego ideału, wbrew temu, czego z tak urzekającym uporem nauczał Platon.”
Podstawowy wykład (w czasach nowożytnych) o istocie polityki zawdzięczamy Maxowi Weberowi (1864–1920). To twórca podstaw socjologii polityki i socjologii władzy. Sądzić można z lektury jego prac, że podstawą tego wykładu, obok politycznego powołania i uzawodowienia tej profesji (w służbie państwa) była legitymizacja władzy. Kto ma dostęp do władzy? Jak jej posiadanie było i jest legitymizowane? Czy politykiem ma być tylko polityczny zawodowiec? Te zasadnicze pytania nurtowały naszych bliższych przodków, na przykład Maxa Webera, jak i tych dalszych sprzed tysięcy lat: Platona, Arystotelesa, Tacyta, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu.
Dziś, jak chyba nigdy przedtem trzeba umiejętnie oddzielić rolę polityka od zadań administratora. Powołanie a zawód. Albo – według M. Webera – żyje się „dla” polityki albo „z” polityki. A może powołanie do zawodu?
By być profesjonalistą w tym zawodzie/powołaniu, wymaga się od kandydata określonych kwalifi kacji i umiejętności. Ale nie tylko. Według Maxa Webera politykiem powinien być w pierwszej kolejności rentier, właściciel ziemski „w odróżnieniu od robotników czy przedsiębiorców”. Chodzi tu oczywiście o niezależność finansową.
Jeśli politykę uzna się, za Maxem Weberem, za sferę równie ważną bezpośredniemu sprawowaniu władzy tj. dziedzinę dotykającą także np.: „polityki banków, szkolnictwa, gmin czy domostw”, to ma ona charakter wszechogarniający. Przez banki, szkoły, gminy „wchodzi” ona do naszych domostw! Żyjemy polityką chcąc nie chcąc. Doświadczamy tego w codziennym życiu.