Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
„Łatwość, z jaką przepowiednia groźnego ocieplenia klimatu zawinionego przez człowieka zawładnęła wyobraźnią opinii publicznej, wynika prawdopodobnie z głębokiego zakorzenienia w kulturze europejskiej katastroficznych mitów odziedziczonych z pradawnych wieków. Mieszkańcy współczesnej globalnej wioski jak urzeczeni wsłuchują się w przepowiednie różnych nowych końców świata, za które, tak jak dawniej, odpowiada, oczywiście, człowiek”.(Prof. Zbigniew Jaworowski)
Ocieplenie klimatu jest faktem. Przez ostatnie 100 lat średnia temperatura na powierzchni Ziemi podniosła się o 0,74°C. Wątpliwości pojawiają się, kiedy rozpatrujemy ten stan z punktu widzenia przyczyn zjawiska i interesu Człowieka. Wpływ człowieka na efekt cieplarniany jest przez większość naukowców uważany za udowodniony, a sceptycyzm w tej materii uchodzi za naukowe bluźnierstwo. Pojawiają się opinie, iż w ślad za niezbyt udaną ekspansją New Age mamy do czynienia z nową religią XXI wieku – klimatyzmem. Posiada ona swoich proroków, apokaliptyczną wizję przyszłości (susze, powodzie, huragany), grzechy śmiertelne (bezgraniczna konsumpcja, która przez globalne ocieplenie doprowadzi ludzkość do zagłady) oraz nadzieję na zbawienie dla nawróconych, którzy zrezygnują z dóbr doczesnych.
Istnieje jednak szereg opinii naukowców odrzucających wpływ człowieka na klimat. W tym miejscu zwróćmy uwagę na nauki geologiczne, które od dawien dawna posługują się precyzyjnymi narzędziami pozwalającymi rekonstruować zmiany klimatyczne dziesiątki tysięcy czy setki milionów lat wstecz, a więc także w czasach, kiedy człowieka nie było na Ziemi. Odtworzenie warunków klimatycznych w dawnych epokach geologicznych (paleoklimat) możliwe jest dzięki analizom skał, ale i dobrze zachowanym mikroszczątkom w tym pyłków roślin. W Polsce i na świecie jest ogrom prac naukowych o paleoklimacie. Dla geologów zmiany klimatyczne są faktem, a efekt cieplarniany jest zjawiskiem naturalnym. W powszechnej świadomości ludzi powinny funkcjonować zdarzenia nie tak dawnej przeszłości, jak zlodowacenia, trwające od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy lat i znacznie krótsze ciepłe okresy międzylodowcowe trwające 9–12 tys. lat. W ciągu ostatnich 850 000 lat było 7 lub 8 takich cykli. Ostatni gigantyczny lodowiec o grubości do 1000 m na ziemiach polskich był zaledwie około 18 000 lat temu. Niezbite dowody zlodowaceń z okresu 1,5 mld lat wstecz znajdują się w południowej części Sahary. Nie popadając w śmieszność nikt nie może twierdzić, iż na pewno nie będzie zlodowaceń. Nie wiemy jaka jest przyczyna tych rzeczywiście dramatycznych zmian klimatycznych. W czasach nam bliższych, od VIII do XIII wieku miało miejsce ocieplenie klimatu, tzw. „średniowieczne optimum klimatyczne”, którego efektem był rozkwit osadnictwa na Grenlandii.Już sama nazwa „Zielony Kraj” wskazuje jakie warunki panowały tam, gdy przybyli pierwsi Wikingowie.