Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Czas wolny nie jest wbrew pozorom domeną współczesnych czasów. Już Rzymianie jeździli na wywczasy. Wcześniej także Grekom nie było to obce. Letnie rezydencje naszych królów, książąt, ziemian i szlachty, w końcu mieszczan, są przykładem troski o warunki wypoczynku i rekreacji. Za przykład warto podać Arkadię – Nieborów, Łazienki, Mokotowski Pałac Szustra (to architekt; właścicielką była księżna Lubomirska). Za tymi wzorami podążali mieszczanie, przedsiębiorcy, handlowcy i Bohema. Na przełomie XIX i XX wieku wiele miejscowości wokół największych miast nabrało cech wsi i miasteczek letniskowych. Trudno tu nie wspomnieć o podkrakowskim kurorcie Szwosowice, czy podwarszawskim Józefowie, Milanówku, Otwocku. (Obecnie taką rolę pełnią wciąż: Konstancin, Zalesie Górne i Dolne). Miał także swoje kurorty Poznań. W Beskidach spotkać można wiele „daczy” Ślązaków (Górnych). Rabkę i Zakopane odkryli dla rekreacji przybysze z doktorem Chałubińskim na czele.
Dziś rozmiar czasu wolnego bezpośrednio zależy od skracania (ustawowego) czasu pracy. Według mnie, mówiąc najprościej – czas wolny – to czas wolny od pracy. Czas nadziei na przygody, na odmianę, choćby tylko na przespanie poranka, bodaj do południa.