2012 Lutego 4
Realia Strona glowna
Sierpień NR 4 (25) 2011
Cien
Od redakcji

Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś

Raport Ryszard Ślązak Jacek Pytkowski Sierpień NR 4 (25) 2011

Anatomia powodzi

Po wielkiej powodzi w 1997 roku ruszyły programy odbudowy kraju. Działania ratownicze i usuwanie skutków kosztowało ponad 12 mld złotych. Wydawało się, że podobna powódź szybko się nie powtórzy. Tymczasem już w maju i czerwcu 2010 roku przyszła kolejna wielka powódź, która jak się wstępnie szacuje, będzie nas kosztować ponad 20 mld złotych. Niepoliczalny jest ogrom ludzkich nieszczęść. Utrata całego dobytku, nierzadko dorobku kilku pokoleń, utrata dachu nad głową, miejsc pracy. W szczególnie dramatycznej sytuacji są ci, którzy nie zdążyli jeszcze spłacić kredytów zaciągniętych na odbudowę po powodzi w roku 1997, czy mniejszej z 2001 roku, a dziś znowu wszystko stracili. Wyszły także na jaw tragiczne losy ludzi, którzy od 13 lat mieszkają w drewniano-tekturowych kontenerach mających służyć im (według zapewnień ówczesnych władz) jedynie tymczasowo, przez kilka miesięcy. Szybko zostali zapomniani, choć był pełnomocnik Rządu do spraw usuwania skutków powodziowych z roku 1997 i 2001. Powódź minęła zmieniały się partie rządzące. Problem likwidacji szkód w dużej części został przerzucony na gminy, samorządy i na samopomoc lokalną ludności. Ludności głównie rolniczej o niskich dochodach, z silną migracją młodzieży do ośrodków miejskich i o silnej emigracji tułaczo-zarobkowej.

Analizując zaniedbania w zakresie zabezpieczenia przed powodzią nie możemy ograniczyć się do oceny doraźnych działań. Po sześciu latach od wstąpienia do Unii Europejskiej w dalszym ciągu nie wprowadzono w Polsce szeregu przepisów wynikających z prawa unijnego. W szczególności dotyczy to dyrektywy nr 2007/60/WE w sprawie oceny ryzyka powodziowego i zarządzania nim, zwanej „dyrektywą powodziową”, której postanowienia powinny zostać wprowadzone do prawa polskiego do dnia 26 listopada 2009 roku. Termin upłynął, a prace ustawodawcze utkwiły w miejscu wskutek wzajemnie sprzecznych ze sobą interesów różnych resortów. Celem dyrektywy powodziowej jest zmniejszenie ryzyka wystąpienia powodzi, oraz zmniejszenie zagrożeń i strat powodowanych powodziami dla życia i zdrowia ludzi, środowiska, gospodarki i dziedzictwa kulturowego. Aby tego dokonać, władze państw członkowskich UE zobowiązane są w odpowiedni sposób „zarządzać ryzykiem” występowania powodzi. Mają tego dokonać w trzech etapach:

Do grudnia 2011 roku należy opracować wstępną ocenę ryzyka powodziowego dla danego kraju i wskazać te obszary, dla których istnieje „znaczące” ryzyko wystąpienia powodzi.

Do grudnia 2013 roku należy sporządzić w każdym państwie członkowskim mapy zagrożenia powodziowego i mapy ryzyka powodziowego.

Do grudnia 2015 roku, na podstawie tych map i ocen państwa członkowskie muszą sporządzić odpowiednie „plany zarządzania ryzykiem powodziowym”, obejmujące m.in. działania na rzecz zapobiegania oraz ochronę przed powodzią.

Pobierz cały artykuł w formacie PDF

ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa, tel. 0-663 371 415, 0-693 101 300