Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
W grudniu minie trzy lata od złożenia przez posłów PSL na ręce Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego pierwszej interpelacji, w której posłowie domagali się wniesienia wniosku o kasację wyroku w sprawie brzeskiej. Proces brzeski to jedna z najciemniejszych kart z dziejów II Rzeczypospolitej. Pomimo, że idee demokracji zwyciężyły, jej najwytrwalsi obrońcy wciąż przegrywają o miejsce w narodowej pamięci. Kasacja wyroku to jedyny sposób honorowego zakończenia tej ponurej sprawy.
Wincenty Witos aresztowany został z dziewiątego na dziesiątego września 1930 roku między stacją kolejową Kraków a K raków – Płaszów. Do przedziału, w którym jechał, weszła żandarmeria wojskowa, policja i agenci po cywilnemu. Po wylegitymowaniu oświadczyli mu, że jest aresztowany. W Płaszowie kazali mu wysiąść. Tam czekał już samochód, który odwiózł Witosa do Brześcia.
Tej samej nocy aresztowani zostali: Herman Liberman, Norbert Balicki, Kazimierz Bagiński, Mieczysław Mastek, Władysław Kiernik, Stanisław Dubois, Adam Ciołkosz, dr Adam Pragier – działacze opozycyjnych, legalnych partii, którzy w walce z sanacją połączyli swe siły i utworzyli organizację pozaparlamentarną, zwaną popularnie Centrolew. Aresztowanych wywieziono do twierdzy wojskowej w Brześciu nad Bugiem. Nieco później do grona aresztowanych dołączył Wojciech Korfanty.