Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiście uważam, że sprawa jest dalece bardziej złożona. Armia, tak jak inne sektory życia społecznego przeszła głęboką transformację. Jedna ze zmian dotyczy cywilnej kontroli nad armią. Przyjęło się w praktyce powierzać funkcje ministrów obrony politykom spoza środowiska wojskowego, a ponadto było ich tak wielu, że bardzo trudne i złożone zadania realizowali ludzie bez odpowiedniego doświadczenia a zatem i autorytetu w armii.
Stan państwa to jednak nie tylko armia. Powinniśmy przede wszystkim inaczej rozmawiać o państwie, zwłaszcza w mediach, ale także w naszych domach. Ci wszyscy, którzy tak dużo mówią i piszą o słabym państwie niech zrobią rachunek sumienia co sami zrobili, aby było inaczej. Mam w żywej pamięci niedawną audycję w 3 programie publicznego radia, w której na zaproszenie autora programu pewien znany z kwiecistego języka polityk mówił o całej demokratycznie wybranej władzy per banda czworga, bez żadnej reakcji ze strony prowadzącego. A przecież pod tym określeniem kryje się władza odpowiedzialna w jednym z krajów za śmierć milionów swych obywateli.
Państwo to wszystkie jego struktury i każdy z nas powinien czuć się odpowiedzialny za jego stan i autorytet. Odpowiedzią na zachowania demonstrantów przed pałacem prezydenckim powinien być masowy wiec w obronie autorytetu demokratycznie wybranego prezydenta tych, którzy go wybrali. „Tak jak państwo wymaga naprawy, tak samo naprawy wymaga całe społeczeństwo” napisała komentatorka jednego z czołowych dzienników nawiązując do raportu zespołu ministra Millera. Trudno się z tą opinią nie zgodzić! A więc zmieniajmy się i to od zaraz, tworząc nowy klimat wokół spraw państwowych, niezależnie od tego, kto wygrał, czy wygra wybory, bo państwo wciąż pozostaje nasze, wspólne. Jedna z definicji dobra wspólnego mówi, że dobro takie ulega powszechnemu rozdaniu i nie może być przez nikogo zawłaszczone. Własne, niepodległe, dobrze zorganizowane, dające nam poczucie zbiorowego i osobistego bezpieczeństwa państwo w pełni takiej definicji odpowiada.
Tyle szerszej nieco refleksji przed prezentacją kolejnego numeru Realiów, który ukaże się w trakcie kampanii wyborczej. Stąd też tematyka numeru, poświęconego w dużej części problematyce gospodarczej mającej podstawowe znaczenie dla naszej przyszłości wobec niestabilnej sytuacji w Europie i świecie o czym świadczą ostatnie wydarzenia na rynkach finansowych.
Ryszard Miazek