Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
Polska ma za sobą jeden z najbardziej dramatycznych epizodów w swej historii. Bywało w przeszłości, że ginęli lub umierali nagle królowie, wodzowie czy prezydenci, ale po raz pierwszy w jednym wypadku zginęło na raz tylu przedstawicieli państwa. Cały świat przeżywał to niecodzienne zdarzenie z uwagą śledząc postawę polskiego społeczeństwa i decyzje władz. W szczególny sposób doświadczaliśmy tego zainteresowania podczas kampanii wyborczej poprzedzającej wybory nowego prezydenta. Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów przebiegła ona w spokojnej atmosferze dając dowód wysokiej dojrzałości emocjonalnej i kultury politycznej całego społeczeństwa. Z tym większym dyskomfortem trzeba odnotować powyborcze zachowania polityków, które nie miały miejsca bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej i w trakcie samej kampanii. To co zyskaliśmy w oczach opinii światowej, możemy teraz stracić.
Oprócz zrozumiałych emocji będących reakcją na ból osób szczególnie dotkniętych skutkami katastrofy dają o sobie znać także postawy świadczące, że wiele osób nie chce się pogodzić się z wynikami wyborów prezydenckich, a to jest już poważniejszy problem. Nie dotyczy on tylko naszej demokracji. Widzimy jak podobne zjawisko rozwija się w Stanach Zjednoczonych po wyborze na prezydenta Baraca Obamy. Przegrani republikanie robią wszystko, aby pomniejszać mandat tego demokratycznego wyboru, buntować przeciwko niemu opinię społeczną i negować najważniejsze decyzje podejmowane przez prezydenta. Demokracja ma to do siebie, że bardzo często wybór dokonuje się nieznaczną przewagą głosów, symbolicznie czasem jednym glosem. To wielki walor demokracji, a zarazem największa jej słabość. Demokracja istnieć może tak długo, jak długo respektowane są jej werdykty i kończy się tam, gdzie zaczynają być one podważane.
Wielką rolę, tak pozytywną jak i negatywną w kształtowaniu kultury demokratycznej spełniają media, które same wywiodły dla siebie prawo bycia zawsze po stronie tych, którzy przegrywają. Tymczasem zdobywający w demokratyczny sposób władzę mają takie samo prawo oczekiwać, że korzystanie z przywileju władzy nie będzie im poczytane za przejaw tyranii. Przykład nieudanych przetargów na samoloty dla Vipów najlepiej dowodzi, czym kończyć się może niepodejmowanie w porę niezbędnych decyzji. Można obrazowo powiedzieć, że państwo, w którym żyjemy, jest takim właśnie samolotem i że to od nas samych zależy, kogo posadzimy za jego sterem, w co go wyposażymy, jaką będziemy mieć ogólną infrastrukturę.
Polityka jest aż do bólu zajęciem pragmatycznym. Z tym większą obawą przychodzi odnotować wzbierającą falę irracjonalizmu, która używając terminologii powodziowej, wlewa się do świata polityki, zagrażając zniszczeniem „ochronnych wałów” wznoszonych w naszej psychice przez kolejne pokolenia doświadczane skutkami decyzji politycznych podejmowanych pod wpływem emocji. Na miarę skromnych naszych możliwości staramy się w zgodzie z tytułem naszego pisma i tradycją środowiska politycznego, które reprezentujemy chodzić twardo po ziemi, przysparzać wiedzy o stanie państwa i jednakowym szacunkiem darzyć każdego, kto angażuje się w służbie publicznej. W obliczu nadchodzących nowych wyborów to przesłanie wydaje się nam tym bardziej zasadne.
W bieżącym numerze czytelnicy znajdą artykuły nawiązujące do tragedii powodzi i powiązane z nimi materiały dotyczącego stanu rolnictwa, położenia ludności rolniczej i historycznych zasług tej warstwy społecznej w życiu naszego państwa. Do przypomnienia tej ostatniej kwestii skłania nas sierpniowa rocznica Bitwy Warszawskiej i ustanowionego jeszcze w okresie międzywojennym na 15 sierpnia Dnia Czynu Chłopskiego. Nawiązujemy również do 30 rocznicy narodzin „Solidarności”, której zawdzięczamy odzyskanie pełni suwerenności i życie w warunkach demokracji, której los pozostaje wyłącznie w naszych rękach.
Ryszard Miazek