Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Trudno jest sprostać prośbie Naczelnego "Realiów", aby na kilku stronach sformułować sugestie pod adresem nowego rządu, chociaż ta najważniejsza rada zawiera się w jednym zdaniu, które sformułować można następująco: konsekwentnie realizować zapowiedzi przedwyborcze, a zarazem nie popełniać błędów poprzedników, szanując to co inni przed nami robili dobrze, a przede wszystkim uszanować każdego, kompetentnego państwowego urzędnika chcącego lojalnie pracować dla dobra publicznego. Po dwóch latach kadrowych zawirowań warto dać lepszy przykład postępowania z ludźmi. Jednym z podstawowych kryteriów wysokiej kultury politycznej jest stabilizacja kadry państwowej. Skoro jednak mam się podzielić swoimi "radami", a pisze je jeszcze przed expose Premiera, to świadomie wybieram tylko niektóre z nich, niekoniecznie zawsze najistotniejsze, ale w moim przekonaniu - ważne.
1. Jest zrozumiałe, że każdy rząd chce jak najlepiej sprostać oczekiwaniom wyborców - zwłaszcza elektoratu, który zdecydował o jego zwycięstwie. Nasuwa się więc naturalny wniosek, aby przełożyć treści programowe zwycięskich partii oraz przedwyborcze obietnice na konkretny, logiczny i spójny co do ważności i czasu zestaw zadań. Za realizację każdego z nich odpowiadać powinna konkretna instytucja lub osoba. Wówczas pozostaje tylko kierownictwu rządu egzekwowanie wykonania tych zadań, lub korygowanie ich stosownie do zmieniających się warunków realizacji planów. Chociaż jestem przeciwnikiem tworzenia nowych instytucji czy urzędów to w tym przypadku można rozważyć powołanie kilkuosobowego, sztabowego zespołu do spraw monitorowania realizacji programu rządu. Oczywiście zespół taki pracowałby bez obecności kamer i błysków fleszów. Byłby to istotny element zaplecza analityczno-doradczego rządu (vide - uwagi zamieszczone w drugim numerze "Realiów").
2. Niezwykle zobowiązująco dla nowej koalicji zabrzmiały hasła wyborcze o możliwości spowodowania "cudu" gospodarczego w Polsce. Za bardzo istotne uważam więc wywołanie i utrwalenie w całym społeczeństwie atmosfery wysokiej przedsiębiorczości. Bez nowych impulsów aktywności nie da się osiągnąć wyższego wzrostu gospodarczego. Z niej bowiem wynika postęp ekonomiczny, a więc i przyrost miejsc pracy, wzrost wynagrodzeń i wpływów budżetowych, a w końcu wysoka dynamika wzrostu PKB jako źródła koniecznego zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia, edukację, płace sfery budżetowej, wydatki socjalne, ale także - co bardzo ważne - inwestycje decydujące o perspektywach kraju i jego miejscu nie tylko w Unii Europejskiej. Co czynić w tym kierunku? I znowu można powiedzieć banalnie: utrzymać optymizm demonstrowany obecnie przez większość społeczeństwa potwierdzany w badaniach opinii społecznej. W tym celu podjąć trzeba wiele działań, do których można zaliczyć: odbudowę współpracy z organizacjami przedsiębiorców, radykalne uproszczenie systemu podatkowego, czyniąc go przejrzystym i stabilnym po to aby płacenie podatków stawało się cnotą a nie karą. Dla gospodarki niezwykle ważne jest też określenie terminu wejścia do strefy Euro, oraz uaktywnienie jak największej liczby osób będących obecnie w wieku produkcyjnym, a nie pracujących lecz pobierających świadczenia społeczne (w to wpisuje się m.in. "praca bliżej domu" telepraca itp.). O tych sprawach mowa jest zarówno w programie PSL ("Stawiamy na normalność, Polska równych szans") jak i PO ("By żyło się lepiej wszystkim"). Jeśli koalicji nie zabraknie woli i determinacji we wdrażaniu śmiałych projektów to jestem przekonany, że stać polską gospodarkę na utrzymanie w dłuższym okresie czasu wysokiego - 6% tempa wzrostu. Sprzyjać to będzie również budowie społeczeństwa obywatelskiego, czego dobrym prognostykiem była wysoka, jak na nasze warunki, frekwencja wyborcza, zwłaszcza wśród młodych wyborców. Pragnę podkreślić, że program PO zapowiada m.in. zawarcie umów społecznych, w tym "umowy społecznej z rolnikami i mieszkańcami wsi". Tego typu zapowiedzi trzeba nie tylko spełniać, ale precyzować je i realizować z przysłowiowym "ołówkiem w ręku", tak by były one realne, co w tym przypadku oznacza - dawały satysfakcję wszystkim zaangażowanym w nie stronom.
To właśnie w działaniach w sferze wyzwalania i utrzymania dobrych perspektyw dla przedsiębiorczości w naszym kraju leży klucz do powrotu bez mała 2 mln Polaków pracujących obecnie na wzrost dochodu narodowego w innych krajach UE oraz kolejnych roczników młodzieży upatrującej swoich szans nie tylko w swojej ojczyźnie.
3. Następnym blokiem problemów jest reforma finansów publicznych. Zestaw niezbędnych rozwiązań w tym obszarze jest często prezentowany w prasie ekonomicznej. Słusznie podkreśla się, że tego typu reformy powinny być przeprowadzane w okresie prosperity gospodarczej, a taką obecnie przeżywamy. Myślę, że należałoby tu posłużyć się w pewnym stopniu metodą S.W.O.T (mocne, słabe strony, szanse i zagrożenia), by nie tylko znaleźć klucz do rozsądnych rozwiązań, ale i uzyskać na nie zgodę społeczną. Weźmy za przykład deficyt budżetowy, który ma wzrosnąć w przyszłym roku o ok. 28 mld zł. A może byłoby lepiej przyjąć zasadę: STOP dla zwiększania długu publicznego. Sięga on obecnie blisko połowy rocznego PKB, a jego obsługa w skali roku wynosi ok. 27 mld zł. Niezbędne wydaje się ponowne przeanalizowanie źródeł deficytu budżetowego, którego korzenie, jak niektórzy podkreślają, tkwią nie tyle w niskich dochodach budżetu co w rozdętych wydatkach publicznych. Wielkiej uwagi wymaga kurs naszej złotówki w kontekście czynników kształtujących handel zagraniczny, a zwłaszcza eksport. Wiadomo - silna i nadal wzmacniająca się złotówka sprzyja m.in. importowi oraz mniejszym kosztom obsługi długu publicznego, ale pogarsza opłacalność eksportu, a tym samym zwiększa deficyt handlowy. Niezbędne działania w tym obszarze wymagają nie tylko precyzji wynikającej z reguł gospodarki rynkowej, ale także uwzględnienia uwarunkowań wspólnotowych.
4. Wielką szansą dla nowego rządu jest wykorzystanie przez Polskę środków z budżetu UE. W ostatnich miesiącach nastąpiła poprawa w tym zakresie. Nie jest ona jednak jeszcze na miarę "irlandzkich" wyzwań, bowiem do września br. Polska wydała 57% (4871 mln euro) z dostępnych dla niej 8410 mln euro funduszu na inwestycje w regionach i zaledwie 16% (677 mln euro) z przewidzianej dla niej puli 4184 mln euro z Funduszu Spójności. W latach 2004-2006 Polska miała do wydania średniorocznie ponad 2 mld euro. Od stycznia tego roku kwota ta wynosi 7,5 mld euro"
5. Wobec występujących napięć i licznych ognisk protestów pracowniczych bardzo ważne znaczenie mieć będzie polityka społeczna nowego rządu. Pilnego przeanalizowania wymaga zwłaszcza sytuacja materialna tej części społeczeństwa, która uważa się za pokrzywdzoną, a nawet "ekonomicznie odrzuconą" w warunkach wolnego rynku. Według GUS ludzi skrajnie ubogich było w Polsce w 2006 r. 7,8% (3 mln), a odsetek osób żyjących w rodzinach, w których poziom wydatków był niższy od tzw. ustawowej granicy ubóstwa, uprawniającej do pomocy społecznej, wynosił 15,1% (5,8 mln osób). Zasięg ubóstwa subiektywnego wynosił 18% (prawie 6,9 mln osób). Wskaźniki te uległy w ostatnich latach poprawie, ale nadal są bardzo niepokojące. Trudno spodziewać się od tej grupy ludzi afirmacji gospodarki rynkowej, która będąc jej siłą napędową powoduje zarazem różnicowanie się dochodów osobistych i pozycji ekonomicznej poszczególnych gospodarstw domowych. W tym kontekście jawi się nie tylko problem trafnej, szeroko rozumianej polityki społecznej, ale także polityki w sferze zatrudnienia. Nie konweniuje z tym zapowiedź likwidacji progresji podatkowej od dochodów osobistych. Słuszniejszym wydaje się stopniowe podnoszenie kwoty wolnej od podatku i równoczesne spłaszczanie progresji, a nie jej szybka likwidacja. Współczesne rozumienie demokracji nie sprowadza się tylko do zapewnienia swobód obywatelskich, ale i podstaw materialnego dostatku. W przeciwnym razie istnieją realne, ekonomiczne przesłanki do jej wynaturzenia w formie ochlokracji.
6. Niewątpliwym, swego rodzaju społecznym, priorytetem dla rządu jest rzetelne przygotowanie się naszego kraju do EURO 2012. Perspektywa najbliższych mistrzostw Europy w Polsce tworzy nie tylko dobrą atmosferę ale także jest sprawdzianem możliwości organizacyjnych Polaków - i co równie ważne - pobudza aktywność inwestycyjną i wzrost PKB.
7. Jest również "oczywistością", że programowanie rozwoju kraju wymaga systematyczności i profesjonalizmu. O to jest czasami trudniej nawet niż o przedwyborcze programy. W ostatnich latach zlikwidowano np. Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, a także o ile wiem - Społeczną Radę przy Radzie Ministrów, która koncentrowała się na strategicznych problemach rozwoju naszego kraju. Warto więc nie zwlekając, rozważyć powołanie instytucji, która podjęłaby te problemy. Rząd, jak sądzę, powinien dysponować takim intelektualnym zapleczem wzorując się na doświadczeniach innych krajów np. Francji i Wielkiej Brytanii. W tej ostatniej, obok dwóch biur (Premiera i Rady Ministrów) funkcjonuje specjalna jednostka ds. Planowania Politycznego, zajmująca się projekcją reform o czym pisze szerzej W. Smoczyński w "Polityce" z 24 listopada br. Wynika z tego faktu i to, iż w udzielaniu rad dla nowego rządu nie jesteśmy w naszej redakcji osamotnieni.