Niewątpliwie najgoręcej dyskutowanym tematem w ostatnich tygodniach jest stan naszego państwa. Dobrze, że ma to miejsce w okresie przedwyborczym, kiedy w sposób naturalny wzrasta zainteresowanie tematyką społeczną. Opublikowanie długo oczekiwanego raportu zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej sprawiło, że uwaga opinii publicznej skupiła się na sytuacji w armii, a zwłaszcza na 36 pułku specjalnym, odpowiedzialnym za przewóz najważniejszych osób w państwie. Osobiś
Czesław Miłosz twierdził, że historyk, socjolog i reportażysta powinni spotkać się w jednej osobie. Władysław Bartoszewski łączy w sobie jeszcze moralistę. – Człowiek przyzwoity jest zawsze na początku swojej drogi, zawsze gotowy i otwarty na naukę – mówi.
– Kancelaria premiera, w której Pan obecnie urzęduje, mieści się w budynku wybudowanym za cara, w czasie II wojny światowej podwórko służyło nazistom mającym swą siedzibę w Alei Szucha. Symboliczny skrót trudnej historii Polski.
– Siedziba rządu mieści się w kompleksie, gdzie przed II wojną światową dopóki żył Piłsudski miał swą siedzibę Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Marszałek miał tu swoje biuro i małe pomieszczenie prywatne, gdy zechciał przenocować. Spacerował tu z pobliskiego Belwederu. To już odległa historia Polski. Pamiętam ten budynek z czasów mojego gimnazjum, ale wtedy do głowy mi nie przychodziło, że będę miał z nim bliżej do czynienia. W gabinecie, gdzie teraz urzęduję pracował pierwszy, niekomunistyczny premier II RP – Tadeusz Mazowiecki. Wszedł do niego po poprzednikach, Mesnerze, Rakowskim. Teraz mieści się tu siedziba koalicyjnego rządu PO-PSL i mam wrażenie, że ten budynek nie miałby innego, lepszego przeznaczenia.
Dziś, kiedy jestem w gmachu, gdzie Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe tworzą koalicję, która ma charakter centrowy, tak jak to jest traktowane w Europarlamencie w Brukseli – czuję, że nie musiałem dokonywać w moim życiu żadnej rewolucji. Wciąż się znajduję w miejscu, które uważam za właściwe. Przywilejem starości jest to, że wydarzenia dziesiątków lat porównawczo układają się w głowie, historia kojarzy się z przeżyciami codziennymi. Dziś w tym budynku jeden z koalicjantów – PSL oznacza dla mnie taką żywą historię i jej ciągłość.